100 lat Antoś, długi weekend bez Rodziców i powrót do rzeczywistości

Napisałbym wcześniej, ale… nie miałem dostępu do komputera 😉 Zaraz powiem Wam dlaczego. Zacznę od początku, czyli od 8. listopada. Otóż tego właśnie dnia, w 2009 roku przyszedł na świat mój starszy Brat. Mnie wtedy jeszcze nie było, więc nie mogłem go radośnie powitać. Ale teraz jestem i cieszę się bardzo, że on też tu jest. Mój Antoś jest najlepszym Bratem na świecie i kocham go, jak nikogo innego. 100 lat, 100 lat mój wspaniały starszy Bracie!

Mój urodzinowy, czteroletni Brat Antoś odkopuje szkielet dinozaura :)

Mój urodzinowy, czteroletni Brat Antoś odkopuje szkielet dinozaura 🙂

Ale urodziny Antosia, to nie jedyna ważna sprawa z 8. listopada. Zamiast pojechać do Skarszew (ja i Mama), zamiast pojechać do przedszkola (Antoś), zamiast pójść do pracy (Tata), jesteśmy w domu. Świętujemy urodziny mojego Brata i szykujemy się na wielką wyprawę. Razem z Antosiem jadę do Babci i Dziadka na prawie cztery dni (od piątku do poniedziałku), a Mama i Tata lecą do Hamburga (też na prawie cztery dni) na koncert Nicka Cave’a. To ich prezent urodzinowy z ubiegłego miesiąca. Takie krótkie wakacje od dzieci, czyli od nas. Fajnie mają i bardzo się na to wolne cieszą. Ale ja też się bardzo cieszę. Jeszcze nigdy nie byłem tak długo bez Rodziców, a to podobno (tak mówił Antek) jest bardzo fajne 🙂

W czasie tych kilku dni dużo się dzieje. Opiekuje się mną głównie Babcia Asia, Dziadek Michał i Ciocia Gosia. Pomaga też Ciocia Myszka i Wujek Łukasz. Dziadek mnie kąpie i zabiera na spacery. Wspaniale jest mieć takiego Dziadka! Babcia obcina mi włosy! To moja pierwsza „wizyta u fryzjera”, chociaż Babcia tak naprawdę nie jest fryzjerką, tylko matematyczką. Trzy podejścia, po trochu każdego dnia i w końcu na mojej głowie jest chłopięca (a nie dzidziusiowa) nowa fryzura. Pokażę za chwilkę. Właśnie mi się przypomniało, że opiekuje się mną też pies Forest, który ciągle mnie liże i kot Glut, który śpi ze mną w łóżeczku.

Rodzice wracają w poniedziałek wieczorem. I wyobraźcie sobie, że Mama mnie nie poznaje! Serio. Niby ja, ale nie ja. I Mama nie wie, czy urosłem, czy może nie mam już zespołu…, zastanawia się, co to za ładny chłopczyk tam siedzi (zawsze byłem ładny, ale wcześniej bardziej dzidziusiowaty). I w końcu mówi: „Nowa fryzura”. Tak jest! Bingo! Strasznie się cieszymy z ich powrotu (ja i Antek) i nie możemy się od nich odkleić. Tulić! Tulić! 🙂

A dziś jest już wtorek…

…i pora wrócić do normalności. Wstaję rano, a razem ze mną cały dom. Mama, Tata, Antek. Jedziemy do przedszkola, zostawiamy Antosia i ruszamy do Skarszew. Coś nam aparat odmawia posłuszeństwa i nie możemy porządnie trzasnąć naszego nałogowego zdjęcia na przystanku w Bolesławowie…Droga do SkarszewDzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna, zaczynam wtorkowe zajęcia o 9:30 zamiast o 8:00. To dlatego, że skończyły się już (niestety) moje zajęcia w Klubie Malucha Nadzwyczajnego. Mam nadzieję, że wkrótce znowu gdzieś się pojawią. Skoro zaczynam o 9:30, to znaczy, że muzykoterapia jest teraz pierwsza, a nie ostatnia.

Ponieważ wracam do mojego dawnego planu, to wracam też do zajęć z p. Magdą. Oj długo razem nie ćwiczyliśmy! Pani Magda próbuje przekonać mnie do jedzenia. Zobaczcie jak jej poszło:

Na kolejnych zajęciach karmię lalę. To wychodzi mi o wiele lepiej niż samodzielne jedzenie.

Drugie zadanie też jest łatwe. Klucz do dziurki, przekręcić i jest. Otwarte! Klucz do dziurki, przekręcić i jest. Zamknięte.

Na samym końcu ćwiczę mówienie z p. Emilką. Trochę narzekam, bo po zajęciach z p. Magdą i z p. Kasią mam dość siedzenia w kucu (to takie wielkie drewniane krzesło, z którego nie można uciec). 45 min. u p. Magdy spędziłem spokojnie, kolejne 30 min. u p. Kasi też… ale teraz każda jedna minuta jest ponad moje siły. Przynajmniej jak Mama jest obok, bo jak Mama wychodzi to grzecznie siedzę i pracuję 🙂

Skończone! Mam wolne. Złoszczę się trochę przy przewijaniu i przebieraniu. Zupełnie nie pasuje mi jesień i nakładanie tylu warstw. Wolę jak jest lato i można biegać na golaja.

Zamiast do domu, jadę w odwiedziny do Szymusia. Dawno się nie widzieliśmy. Tydzień temu w poniedziałek, popsuł nam się samochód, kiedy jechałem po Szymka, a w ostatni piątek zamiast z Szymciem do Skarszew, pojechałem z Antkiem do Babci. Odrabiamy towarzyskie zaległości.

Od Szymka i Cioci Anetki miałem pojechać po Antka i do domu, ale właśnie nam się przypomniało, że dzisiaj są grupowe zajęcia w OWI. No to pojedziemy tam w trójkę. Mama, Antoś i ja.

I jak moja fryzura? Zauważyliście różnicę? Mama ledwo mnie poznała z tymi włoskami, a moi Przyjaciele ledwo zauważyli różnicę. To jak to jest w końcu? Widać, czy nie?


Wpis “100 lat Antoś, długi weekend bez Rodziców i powrót do rzeczywistości” został skomentowany 6 razy

  1. Widać Stasiu zaraz na pierwszy rzut oka twoją nową fryzurkę wyglądasz prze pięknie. Czy z długimi czy z krótkimi włoskami wyglądasz Bosko Buziaki

    • 😀 Dziękuję! Wolałbym co prawda irokeza do nieba, ale zwykła chłopięca fryzurka też może być. Lepsze to, niż włosy w oczach. A po takim komplemencie, to się już rozpływam… dziękuję 🙂

  2. Witam was.Jestem mamą 4 miesięcznej Madzi z zd,po porodzie przeglądając strony w internecie trafiłam na waszą historię.Jest rewelacyjnie pisana od samego początku.Trudno mi było się pogodzić z taką nieapodzianką jakś przyszykowała mam Magda.Po przeczytaniu histori o gratisowym chromosomie,o nieudanej niespodziance zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie I nareszcie się uśmiechać.Daliście mi ogromnego ,,kopa,, do działania.Za co Wam serdecznie dziekuje.Całuje was mocno.

    • 😀 Dziękuję serdecznie za te miłe słowa! Cieszę się, że mnie znalazłaś mamo Madzi i że swoją małą osóbką mogłem Ci trochę pomóc. Życzę Wam powodzenia i trzymam za Was kciuki! Buziaki :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *