Nie zawsze można wygrywać

Zaraz Wam opowiem o tym, co teraz, ale najpierw wskoczę na chwilę w wehikuł czasu. W grudniu, przed świętami brałem udział w konkursie. Rzadko startuję w konkursach, a tym bardziej w konkursach piękności, ale jak to się mówi ryzyk-fizyk. Trochę stresu było, ale w sumie niewiele miałem do stracenia, a nagroda… też niewielka, ale dla mnie miała dość duże znaczenie. Gdybym wygrał, moja uśmiechnięta buzia zdobiłaby pierwszą stronę gdańskiego, świątecznego wydania Dziennika Bałtyckiego. Gdybym nie był zespolaczkiem, w ogóle by mnie ten konkurs nie interesował, ale zespół mam i tak sobie pomyślałam, że gdybym ja, chłopak z zespołem Downa wygrał taki konkurs, prześcignął idealnych chłopców, to byłoby to naprawdę super. Nie tylko dla mnie, ale i dla innych zespolaków. Nie wygrywa ideał, ale oryginał! A poza tym miałbym świetną okazję dotrzeć do tych, którzy mnie jeszcze nie znają. A kto się oswoi, ten się nie boi!
Przez chwilę byłem nawet na pierwszym miejscu i to było naprawdę świetne uczucie!Konkurs Dzienni BałtyckiNiestety ostatecznie wygrał ktoś inny, a ja z pozycji lidera spadłem na piąte miejsce. Nadal wysoko biorąc pod uwagę ilość zgłoszonych chłopaków, ale niestety za nisko, żeby pokazać się światu. W każdym razie wracam do tematu po to, żeby podziękować tym, którzy oddali na mnie swój głos i tym, którzy tak dzielnie namawiali do tego, żeby na mnie głosować. Cieszę się bardzo, że mogłem na Was liczyć. Dziękuję!

A teraz o tym, co u mnie…

Najpierw o przedwczoraj

Zawsze gadam w drodze jak najęty. Albo gadam, albo śpiewam, albo zgrzytam. Dzisiaj akurat gadałem. Mama odebrała mnie z przedszkola, a ja, jak to mam w zwyczaju komentuję, co widzę. Wjeżdżamy na Morenę, a ja mówię i pokazuję, gdzie mieszka Babcia. Jasna sprawa, żaden wyczyn, każdy wie, gdzie mieszka Babcia. Ale jedziemy dalej, a ja na to „Mati! Liście”, chociaż ostatnio byłem u Mateuszka w lipcu. Zjeżdżamy do ronda de la Salla, a ja wskazuję w kierunku naszego starego mieszkania (nie byłem tam od trzech miesięcy) i mówię Mamie, że chcę pojechać do domu. Mijamy Galerię Bałtycką, a ja na to, że jadę pokazać ząbki (18. grudnia jechałem tędy do ortodonty). Przejeżdżamy przez wiadukt, a ja pokazuję gdzie w czasie wakacyjnego turnusu jeździłem do Magdy na krakowską. Przez jakiś czas nic się nie dzieje, więc podśpiewuję sobie piosenkę, którą poznałem na lipcowym turnusie („Paja, paja, paja, ananas, ananas”). Jedziemy ul. Chłopską, a ja wyciągam rączkę w prawo i wskazuje na ul. Jagiellońską mówiąc, że tam się uczyłem (byłem tam ostatnio w marcu 2015r.). Dojeżdżam do OWI w Gdańsku. OWI GdańskOstatnio byłem tu w grudniu 2014r. Nie za bardzo wiem, gdzie jestem (ale rok w życiu niespełna czterolatka, to kupa czasu). Coś mi dzwoni, ale kościół zupełnie nie ten. Najpierw obstawiałem, że przyjechałem do Amelki, potem że do Babci Tesi. Skucha na maksa. Za to pod drzwi p. Asi trafiłem bezbłędnie.

A potem o wczoraj.

Zamiast wcześnie rano pojechać do przedszkola, śmigam z Mamą i Maniutą do Gdyni. Po raz pierwszy od chyba 1,5 roku mam tam rehabilitację z p. Maćkiem. Na początku jestem nieśmiały, potem się rozkręcam i próbuję się trochę stawiać. Sprawdzam ile mi wolno. Ale Maciek pilnuje żebym robił to, po co tu przyjechałem, więc ostatecznie pięknie ćwiczę.rehabilitacjaZ okna OWI widać dom Babci Tesi. Nie byłbym sobą, gdybym do niej nie poszedł. Ciągnę Mamę jeszcze przed zajęciami, ale nie ma czasu i Mama obiecuje, że pójdziemy po zajęciach. Ledwo kończę ćwiczenia, już pędzę. Tak szybko, że łapię po drodze zająca!
Babcia Tesia jest tak naprawdę babcią mojej Mamy, ale ja ją kocham jak własną 🙂 Nikt tak cierpliwie nie ogląda ze mną książek, jak Tysia. Nikt tak nie potrafi robić „Kizia mizia, a psik, psik, psik, psik, psik”, jak Tysia i nikt nie ma takiej wspaniałej paprotki, jak Tysia (chociaż Mati – „Mati! Liście!” też ma niezłą). Podobno nikt też nie robi takich pysznych naleśników, jak Tysia.

Ah! I od wczoraj mam nową fryzurę! Mama włączyła mi Martę („Marta, pies który mówi” – Uwielbiam! Naprawdę świetna bajka!), ja oglądałem, a Babcia Asia (Uwielbiam! Naprawdę świetna Babcia) obcinała mi włoski. Babcia obcina mi włoskiPS Jeszcze jeden news z wczoraj… Antoś je na obiad fasolkę szparagową. Fasolka wygląda trochę jak mój rurkowy gryzak (zrobiony z cewnika). Kiedy zaczynam zgrzytać ząbkami, Mama proponuje: „Ugryź sobie rurkę fasolkę”. A ja biorę i gryzę. Delikatnie, żeby przypadkiem nie odgryźć na amen, ale jednak gryzę! Wszyscy się cieszą! Babcia się cieszy! Mama się cieszy! Antoś się cieszy! Malisia się cieszy! I ja też się bardzo cieszę!

No a dzisiaj…

…rano robię sobie gryzak z kabanosa. Gryzę, ale nie odgryzam. Smak jednak zostaje i muszę przyznać, że jest całkiem niezły.

Gdy przychodzi pora obiadu, Mama, Tata i Antoś znów jedzą coś, co kształtem przypomina mój gryzak. Tym razem frytki. A może by tak…? Hmmm. A może by tak ugryźć troszeczkę? Sprawdzić, czy to dobre?

Brawooo!Brawo

Dzisiejszy dzień miał być całkiem spokojny, a tymczasem dzwoni Ciocia Edi i okazuje się, że dziś mamy być na urodzinkach Martynki. Dawno wysłane zaproszenie, wcale nie doszło, więc to duże zaskoczenie, ale nie chcą zawieść Martynki, zmieniamy nasze leniwe plany i jedziemy! Zabawa jest super…

…ale niestety nie możemy długo zostać, bo w domu czeka już na mnie Kukasz…Ćwiczenia z MarysiąPS Wracamy, a Marysia pojękuje. Mama  woła: „Maniuta!”, a ja dorzucam: „¿Qué pasa?” 🙂 Nie, nie… nie gadam po hiszpańsku. Znam tylko to jedno zdanie – pytanie, o czy Rodzice nie mieli oczywiście pojęcia.

PPS Podobnie zadziwiłem ich kilka tygodni temu. Jechałem z Mamą do przedszkola…

  • „Woda” – powiedziałem, wskazując na zbiornik retencyjny.
  • „Tak, woda” – powiedziała Mama. „A na wodzie łabędzie i kaczki” – dodała.
  • „Ducks!” – podsumowałem.

Wpis “Nie zawsze można wygrywać” został skomentowany 2 razy

  1. Filmik mnie rozbroił. Staszek to najbardziej radosny chłopiec, jakiego od dłuższego czasu miałam okazję widzieć! BRAWO TY, Stasiu – założę się, że jeszcze chwila i od frytek nie będzie można Cię odciągnąć. W końcu takie są pyyyszne… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *