Mikołajki!

Zacznę od czwartku…

W Skarszewach zima zaczęła się na dobre, przynajmniej na zajęciach. Jesienne piosenki zapadły w zimowy sen, a my śpiewamy o śniegu, mrozie i zbliżających się Świętach. Hurrra!

Na muzyce zima i na logorytmice też. Zima, śnieg i bałwan (zrobiony z balonów, papieru toaletowego i sznurka).

Więcej nie pamiętam, bo od czwartku upłynęło już sporo czasu. Po zajęciach idę jeszcze do przedszkola, a gdy Mama przychodzi po mnie tuż przed 15:00, wcale nie chcę wychodzić. Zagarniam powietrze ręką i wołam do Mamy „chodź!”. Ale Mama przyjść nie może, bo już najwyższa pora żeby szykować się do drogi. O 16:00, na Morenie będą moje ostatnie zajęcia w ramach „Twórczej grupy wsparcia”. Ojej, ale mi smutno!Ostatnie zajęcia w "Twórczej grupie wsparcia"

Piątek…

…zaczynam od mojej rehabilitacji z Dorotkowa. Ćwiczę oczywiście z p. Łukaszem (na którego mówię „kukasz”).rehabilitacja…zaraz potem śmigam na pocztę wysłać kolejną porcję kartek świątecznych i do PSOUU na SI. Ostatnie zadanie na dziś, to zajęcia prowadzone Metodą Krakowską.

Razem z Magdą ćwiczymy przyimek „na”. „Na” krześle, „na” stole, „na” łóżku i „na” szafie. Nie jest łatwo się w tym połapać, zwłaszcza że szafa prowokuje mnie żeby do niej zaglądać, ale powoli idziemy do przodu:

Dzisiaj pracujemy też na puzzlach dwuelementowych. Tym razem z sześciu kawałków muszę ułożyć 3 obrazki, jednak mam do dyspozycji same kontury. Środka i kolorów brak.

No to teraz zasłużyłem już na weekendowy odpoczynek. Czas start!

Wieczorem, zamiast szykować się do spania, idziemy z Mamą, Tatą i Antosiem na  wspaniałą zabawę Mikołajkową do Loopy’s World! w zasadzie to wystarczyłaby mi jedna mała zjeżdżalnia i podejście, ale Mama mnie porywa i idziemy w plątaninę pajęczyn, tuneli, przepaści i zjeżdżalni. To dopiero jest rehabilitacja! Wszędzie się wspinam, wszędzie włażę, wszystko mogę! Muszę jednak powiedzieć, że mam chyba lęk wysokości. Nie boję się, co prawda, siedzenia na wysokiej zjeżdżalni, ani nawet zjechania, ale wspinaczka po siatkach przez które widać podłogę, która jest bardzo, bardzo daleko, albo przejście przeźroczystym tunelem napawa mnie strachem. Za rękę mogę iść, ale tak całkiem sam, nie zrobię ani kroku. Boję się i już! I ten brodaty święty też nie wzbudza mojego zaufania. Nie znam gościa, choć przypomina mi trochę św. Mikołaja, którego widziałem w moich książeczkach.Loopy's World

W sobotę…

…Antoś wstaje o świcie i budzi wszystkich dokoła. W butach odnalazł prezenty i chce się podzielić ze wszystkimi swoją wielką radością. Ja też się cieszę. Mikołaj o mnie nie zapomniał 🙂MikołajkiNajwspanialszym ze wszystkich wspaniałych prezentów jest oczywiście serek waniliowy!Serek waniliowy Maćkowy

W niedzielę…

…miałem w planach jeszcze jedną zabawę Mikołajkową. Tym razem organizowaną przez Fundację Wspierania Rozwoju „Ja Też”. Niestety coś źle się dzisiaj czuję i zamiast balować zostaję z Mamą w domu. Na imprezę wysyłam delegację w postaci Antosia i Taty. Antoś, jak na starszego Brata przystało przywiózł mi moją mikołajową paczkę, pełną czekolady. Ciekawe, czy zdążę się na nią skusić zanim się przeterminuje… bo z tym moim jedzeniem zamiast coraz lepiej, jest coraz gorzej. Wczoraj nie zjadłem obiadku i dzisiaj też nie chciałem. Skusiłem się dopiero późnym wieczorem. Tak to jakoś ostatnio bywa, że wolę nie zjeść nic, niż zjeść obiad. I nie ma znaczenia, czy jest to obiad ze słoika, z pojemnika, z mojego talerza, czy z talerza Rodziców. Nie ma znaczenia, czy to mój ulubiony Hipp z serduszka, czy inny zwykle chętnie zjadany przeze mnie obiad ze słoika. Prawdziwego jedzenia też nie chcę spróbować. Ani pomidorówki, ani gulaszu, ani ziemniaczków, ani buraczków. Pomocy!


Jeden komentarz do wpisu “Mikołajki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *