Liczenie zaliczone, ale to jeszcze nie koniec

Każdy poniedziałek w Skarszewach zaczynam od muzyki. Dzisiaj po raz kolejny sami tańczymy „Kółko graniaste” i myślę, że tak już będzie zawsze, bo nasze Mamy są zachwycone naszą samodzielnością. Jeszcze nie wszyscy dają radę, bo Leon i Tymi są od nas młodsi i nadal potrzebują pomocy swoich mam, ale cała reszta tańczy już sama – Lenka, Maksiu i ja.

U p. Sylwii nie jestem dziś chętny do pracy. Chętnie obserwuję, ale niechętnie coś robię. Kiedy pani podaje mi kredkę, ja ją oddaję, kładę się na podłodze i patrzę. Za to całkiem chętnie podchodzę do zadania pt. „Destrukcja” :)Terapia RękiOstatnie zajęcia mam z p. Kasią. Dzisiaj po raz kolejny ćwiczymy liczenie od 1 do 3. Bardzo tego nie lubię, ale …Przeczytaj cały wpis

Idę do teatru, idę na Uniwerek…

Piątek…

…jest ostatnim dniem mojego pracowitego tygodnia. Rano jadę na ćwiczenia do Kukasza, a zaraz potem na czytanie do Magdy. Dawno temu, kiedy zaczynałem przygodę z krakowską, Mama kupiła zestaw książeczek z serii „Kocham czytać”. Książeczki są dość dziwne, bo zamiast tekstu mają samogłoski, wyrażenia dźwiękonaśladowcze i sylaby, więc jakoś nie korzystaliśmy z nich za dużo, w sumie to stały na półce i tyle. Ale ostatnio dużo z Mamą ćwiczę i na książeczki też przyszła pora. Wzięliśmy się za czytanie, ale żeby mieć pewność, że dobrze czytamy poprosiliśmy Magdę o pokaz. No i w sumie wszystko robiliśmy dobrze.

Ostatnio robimy mnóstwo zdjęć. Jeszcze więcej niż do tej pory! Ale nie są to zwykłe zdjęcia, tylko zdjęcia przedstawiające konkretne …Przeczytaj cały wpis

Jeden, dwa, trzy…

11. maja

Jakiś czas temu, p. Mateusz wymyślił, że oprócz zwykłego śpiewania i grania, na muzyce możemy też tańczyć. Nic skomplikowanego, każdy na pewno da radę, zwykłe „Kółko graniaste”, lub taniec pingwinów. Rodzice zawsze podchodzą do tych zabaw z wielkim entuzjazmem i strasznie się cieszą, że mogą się trochę poruszać, ale dzisiaj zamiast tańczyć z nami, ustawiają nas w kółku, a my kręcimy się sami. Jak prawdziwe przedszkolaki!Kółko graniaste...U p. Sylwii, jak zawsze, usprawniam moje rączki. Wciskam, podnoszę, rysuję, maluję. Moje rączki lubią takie zadania, choć nie zawsze dobrze sobie z nimi radzą (np. dużym problemem jest dla nich nawlekanie koralików). Ale najbardziej …Przeczytaj cały wpis

O tym, że lepiej nie zawsze znaczy lepiej, o sadzeniu drzew i o cyrku z pompą

Wczoraj wspominałem o tym, że dzisiaj idę do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i rzeczywiście idę. Jednak najpierw jadę na moje cotygodniowe, czwartkowe zajęcia w Skarszewach…Terapia pedagogiczna w Skarszewach …a potem czekam nie wiadomo na co… tak, tak, czekam z Mamą w Skarszewach, aż będzie pora jechania do poradni, a tymczasem Mama sprawdza w kalendarzu i okazuje się, że ta pora już minęła, bo wcale nie mam badania na 15:00 jak się Mamie wydaje, tylko na 13:00, czyli za jakieś dwie minuty. Ze Skarszew do poradni jedzie się godzinę, więc mamy marne szanse żeby zdążyć. Mama dzwoni żeby zapytać, co teraz, ale w poradni przyjmują nasze gapiostwo ze spokojem i mówią, że możemy się spóźnić. Uff, to dobrze, bo jak nie dziś, to na koniec czerwca, a ja tyle czekać nie mogę, bo to orzeczenie jest mi potrzebne do przedszkola. Zapisany już jestem i dumnie figuruję na liście przedszkolaczków, ale w zależności od tego, co w tym orzeczeniu orzekną, będę ustalał szczegóły mojego przedszkolnego grafiku – to jakie będę miał zajęcia, jak często itp.

Dobrze by było, żebym nie wypadł za dobrze, bo jak wyjdę na omnibusa …Przeczytaj cały wpis

Dziennik Wydarzeń

Wtorek, 5. maja

W ubiegłym tygodniu pięknie pracowałem na zajęciach z krakowskiej, ale za dużo miałem na głowie, żeby się tym pochwalić. W tym tygodniu szału nie ma… ciągle się rozpraszam i rozglądam na boki, albo pokładam i udaję, że śpię. Nie jest łatwo pracować z takim asem, ale Magda się stara żeby zachęcić mnie do działania.

Słabiej pracuję na zajęciach zewnętrznych, ale za to codziennie pracuję z Mamą w domu! A wszystko zaczęło się od mojego Dziennika Wydarzeń.Dziennik Wydarzeń, Metoda Krakowska Wcześniej mieliśmy milion …Przeczytaj cały wpis

Ciężki temat okazał się być lekkim, czyli kolejny etap Dziecięcej Matematyki mam już za sobą

Tydzień temu zacząłem nowy temat z Dziecięcej Matematyki. Pani Kasia ostrzegała mnie, że lekko nie będzie, bo temat jest bardzo ciężki. A tymczasem dziś, na drugich zajęciach z tego działu okazało się, że wszystko potrafię! Przez pół godziny utrwalamy moją nowo zdobytą wiedzę, ale przy każdej kontroli wypadam jak zuch! Rozpoznaję wszystko, co jest ciężkie i wszystko, co jest lekkie, i w ogóle to wszystko już potrafię. Cieszy mnie to tym bardziej, że problemy z matematyką są wpisane w zespół Downa, ale póki co, mnie to nie dotyczy. Potrafię już odróżnić małe od dużego, znam figury geometryczne, wiem ile to mało, a ile to dużo, znam różnicę między krótkim, a długim, i między cienkim, a grubym. Wiem, który to pusty i który to pełny, a od dziś odróżniam od siebie także ciężki i lekki. Całą Dziecięcą Matematykę mam w swoim malutkim, szpotawym paluszku i choć może to nieskoromne, to pękam z dumy!

W zeszły poniedziałek byłem ogrodnikiem. Dzisiaj jestem sportowcem. Podnoszę i rzucam ciężką i lekką piłkę, pracuję nad bicepsem ćwicząc ciężkimi i lekkimi hantlami, dźwigam worki i plecaki, a po tym treningu piję wodę z ciężkiej i z lekkiej butelki.

Po krótkim odpoczynku …Przeczytaj cały wpis

Majówka wśród Przyjaciół

Chciałbym Wam opowiedzieć o wszystkim, co się u mnie dzieje, ale dzieje się tak dużo, że nie mam kiedy tego wszystkiego opisać. Omijam więc zgrabnie dwa dni, choć szczerze powiem, że bardzo niechętnie, bo we wtorek i w środę akurat tak się złożyło, że grzecznie i wytrwale pracowałem na krakowskiej, więc jest się czym chwalić. No, ale trudno. Jak się ma takie zaległości, to się nie ma wyboru.

Nasza majówka zaczęła się już w czwartek…

Głównie dlatego, że nie było zajęć w Skarszewach. W sumie to tylko dlatego, że nie było zajęć w Skarszewach. Gdyby były, na pewno bym ich nie opuścił. A tak nie mam wyboru i mam wolne. Antoś ma przedszkole, ale zostaje z nami w domu, a właściwie, to jedzie z nami odwiedzić Przyjaciół. Tylko Tata musi pracować. Ale jak to się mówi, ktoś musi pracować, żeby ktoś mógł odpoczywać.

Na co dzień jesteśmy tak zabiegani, że nie mamy zbyt wiele czasu na spotkania towarzyskie, więc teraz, kiedy jest kilka dni wolnego, zamierzamy nadrobić nasze zaległości, a przynajmniej część z nich. Plan na dziś, to wycieczka do Banina, do Cioci Madzi, Wujka Jacka, Damiana (który ma tak dużo lat jak Antoś) i bliźniaków – Franka i Szymka (którzy są w moim wieku). Są też rybki, koty i pies, a ja uwielbiam psy! Ostatnio mam na ich punkcie kompletnego hopla! Najbardziej kocham Foresta Babci Asi (mówię na niego „holest”) i Astora z Wiejskiego Zakątka (mówię na niego Astol). Tutaj jest Bera i też jest fajna.

Kiedy ma …Przeczytaj cały wpis

Ciężki i lekki po raz pierwszy

Dzisiaj otwieram kolejny, podobno bardzo ciężki temat z Dziecięcej Matematyki. Lekko nie będzie, ale będę się starał.

Zaczyna się zupełnie niematematycznie… bo zamiast figur, cyferek, kredy i tablicy jest szklarnia, a właściwie foliarnia (foliowy odpowiednik szklarni?), zwana potocznie foliowcem. Pobrudzony ziemią, pomoczony wodą wkraczam w nowy matematyczny dział i zapoznaję się z „ciężkim” i „lekkim”.

Chociaż dopiero oswajam się z tym tematem, to już powoli zaczynam wybierać odpowiednie …Przeczytaj cały wpis

Kilka słów o II Pomorskiej Konferencji na Rzecz Osób z Zespołem Downa – Ja Też mam przyszłość

W sobotę…

…wcześnie rano wyruszamy z domu. Kierunek Sobieszewo. Tak bardzo nie chcemy się spóźnić, że dojeżdżamy na długo przed czasem. Rejestrujemy się, odbieramy teczkę z rozkładem jazdy, meldujemy się w hotelu, a potem każdy śmiga w swoją stronę. Rodzice idą na pierwszy wykład, a ja i Antoś na zajęcia z wolontariuszami.Spotkanie z wolontariuszamiChętnie bym Wam opowiedział co nieco o wykładach, ale nikt mnie na nie nie zaprosił. Cały dzień spędzam z dziećmi i uroczymi studentkami. Za to Mama i Tata dzielnie słuchają, notują i chłoną nową wiedzę niczym Pan Gąbka wodę. Dzisiaj jest dzień edukacyjny, więc informacje, które zbierają dotyczą sposobów wspomagania mojego rozumku. My już wybraliśmy naszą ścieżkę …Przeczytaj cały wpis

Nie jem, bo nie potrafię

21. kwietnia

Nie mam wielu obowiązków na dziś… w zasadzie to tylko jeden. O 11:30 zaczynam zajęcia prowadzone Metodą Krakowską.Metoda KrakowskaNiewiele ostatnio piszę o tych moich zajęciach i niewiele wrzucam filmików, ale już się tłumaczę… po pierwsze nie zawsze pracuję na tyle ładnie żeby było co pokazać i nawet nie chodzi o to, że nie potrafię, a o to, że po prostu nie mogę się skupić, bo zamiast nauki interesuje mnie wszystko wokół. Po drugie często robię na zajęciach coś, co już robiłem, więc nie chcę Was zanudzać. A po trzecie to nie mam czasu. Wierzcie mi, że moja doba trwa tylko 24h, a bardzo dużo, bardzo ważnych rzeczy musi się w niej zmieścić. Ale dzisiaj mam film, a nawet dwa!

Pierwszy jest o ćwiczeniu …Przeczytaj cały wpis