Ał! Uderzyłem w oczko!

OczyW przerwie między świętami, a Sylwestrem po raz kolejny potarłem lewe oczko wołając: „Ał! Boli! Uderzyłem w oczko!”. Zwykle, kiedy tak mówiłem, Rodzice brali mnie na kolana, przytulali, zaglądali w oko, które wyglądało zupełnie normalnie, dawali buziaka i było po sprawie. Ale nie tym razem… w końcu Mama zaczęła pilnie słuchać i pilnie obserwować. I wiecie co wypatrzyła i wysłuchała?

  • po pierwsze ból zawsze atakuje to samo lewe oczko,
  • po drugie nie jest związany z żadnym uderzeniem, podrapaniem, czy wpadnięciem czegoś do środka,
  • po trzecie mój alarm powtarzam od kilku tygodni (mniej więcej od początku grudnia), co drugi dzień,
  • po czwarte oczko boli niezależnie od tego, co akurat robię,
  • po piąte oczko lewe wygląda zupełnie normalnie, tak jak prawe,
  • po szóste do tej pory nikt nie brał tego na poważnie!

oczyJak już Mama zdała sobie z tego wszystkiego sprawę, przestraszyła się nie na żarty. Bo skoro boli, a nic nie widać na zewnątrz, to może boli gdzieś pod spodem? A jak boli gdzieś pod spodem, to może dzieje się tam coś …Przeczytaj cały wpis

Nowy Rok, nowy plan

Każdy dzień jest doskonałą okazją do tego, żeby nad sobą popracować, żeby naprawić coś, co kuleje, udoskonalić coś, co jest już bardzo dobre, zająć się czymś, co się naprawdę bardzo lubi. Jednak najlepszym momentem, żeby przemyśleć niektóre sprawy i zająć się planem naprawczym, jest właśnie Nowy Rok. Dlatego co roku planuję zadbać o siebie, nauczyć się czegoś trudnego, udoskonalić to i owo.Nowy RokW zeszłym roku miałem ambitny plan. Przyszedł czas, żeby się z niego rozliczyć …Przeczytaj cały wpis

Lewe ucho, trochę głucho

Kiedy byłem zupełną świeżynką, jak każdy nowo narodzony dzidziuś, miałem w szpitalu przesiewowe badanie słuchu. W pierwszej dobie wyszło słabo, w trzeciej prawie dobrze – lewe ucho do kontroli. Jak byłem nieco większym dzidziusiem pojechałem na badanie ABR do Akademii Medycznej i tam, po przeprowadzeniu dwóch prób okazało się, że wszystko jest dobrze, że moje uszy wszystko słyszą.

A jak raz wyjdzie dobrze, to podobno nie ma się już czym martwić i więcej badać nie trzeba. A skoro nie trzeba, to nie badałem, bo nie warto się męczyć.

Nigdy zresztą nie miałem z uszami żadnych kłopotów. Nic mnie nie bolało, nic się nie zatykało, nic nie swędziało, nigdy do ucha nic nie wepchnąłem, nic mi do niego nie wpadło, ani nie wleciało, więc nie było też potrzeby żeby iść po raz kolejny do audiologa, czy po raz pierwszy do laryngologa.

Ale dzisiaj nadarzyła się okazja, żeby laryngologa jednak odwiedzić. Moja koleżanka Lena pojechała na turnus i odstąpiła mi swój termin wizyty u dr Urbańskiej. Z jednej strony nie mam po co, bo wszystko ze mną dobrze, ale z drugiej strony… …Przeczytaj cały wpis

Podziękowanie za 1%

Kochani! Z całego serca, ze wszystkich sił… dziękuję! Na moje fundacyjne konto wpłynęły ostatnie procenty z Waszego podatku.

Z tej okazji chciałbym ogromnie podziękować tym, którzy swój 1% przekazali właśnie mi, a także tym, którzy moją prośbę ponieśli dalej. Dziękuję za rozprowadzenie moich ulotek, za udostępnianie ich na facebooku, za przedstawianie mnie Waszym znajomym, przyjaciołom, rodzinie, lekarzom, pacjentom, uczniom i studentom…

…Przeczytaj cały wpis

Sam + dzielny = samodzielny

Czasem, kiedy bardzo mi się czegoś nie chce, mówię „pomóc”, albo „pomóż mi” licząc na to, że ktoś mnie wyręczy. Czasem tak mówię, kiedy rzeczywiście mam do zrobienia coś, co jest bardzo trudne i nie mogę z tym sobie poradzić. A czasem wtedy, kiedy jestem bardzo zmęczony i zwyczajnie nie mam siły. Ale są też takie momenty, kiedy wszystko chcę sam. Sam chcę chodzić (nie za rękę, ale sam!), sam chcę myć zęby i sam chcę być w toalecie.

Dzisiaj wyjątkowo dużo rzeczy robię sam. Zaczynam od śniadania. Mama siedzi przy stole, a ja, całkiem sam szykuję dla niej kanapki. Nie jestem zbyt duży, więc podsuwam sobie taboret i wchodzę na niego. Teraz wszystko mam już w zasięgu moich rączek, więc biorę się do pracy. Wkładam  tosty do tostera i nastawiam. Toster każe czekać kilka minut, ale moim zdaniem, to zdecydowanie za długo, więc już po chwili wciskam „stop” i wyciągam podgrzane kromki. Biorę nóż i masło, i smaruję.Śniadanie dla Mamy Proszę o dżem. Smaruję niezbyt obficie. Wystarczy, że masła jest dużo. Kiedy trafiam na większy kawałek owocu …Przeczytaj cały wpis

Jest zima, będzie Mikołaj!

Odkąd przeprowadziliśmy się 10 km na południe mamy więcej zimy. Kiedy w centrum jest szaro i pada deszcz, u nas jest biało i pada śnieg. Kiedy w mieście kałuże, u nas bałwany…

Pierwsza prawdziwa, tegoroczna zima dociera do nas w połowie listopada. A wraz z nią pierwsze myśli o Mikołaju! Wstajemy rano, a za oknami śnieg! Bardzo dużo śniegu! Ogromnie, przeogromnie dużo! Siadam więc szybko do stołu i bez marudzenia, bez wybrzydzania i bez zwlekania, biorę się za śniadanie. Antoś też. Jednym okiem patrzę w miskę, a drugim łypię przez okno w poszukiwaniu świętego. Antoś mówi, że gdzieś tam jest i patrzy…, a skoro ON patrzy, to na pewno po to, żeby zobaczyć, czy ładnie jem! Wszystko notuje w swoim kajeciku i potem wie, kto zasłużył na prezent, a kto nie. Może  stoi gdzieś za drzewem, może za krzakiem… Nie wiadomo. Ale jest na pewno! Tak bardzo chciałbym go zobaczyć, że w końcu nie wytrzymuję i staję na krześle. Rozglądam się wszędzie, wytężam wzrok, ale Mikołaja nie widać. Może już sobie poszedł. Jednak na wypadek, gdyby kręcił się jeszcze w pobliżu, będę dziś bardzo grzeczny.

Zaczął się właśnie długi, listopadowy weekend. Przed nami trzy dni wolnego. Antoś o 7:00 rano pojechał rano na biwak zuchowy, a my jedziemy do Gdyni po Babcię Tesię! Hurrra! Hurrra! Uwielbiam Prababcię Tesię! I uwielbiam to, ze do nas przyjedzie! I uwielbiam to, że jest tyle śniegu! I to, że idziemy na pierwsze w tym roku sanki!Pierwszy śnieg 2016 Pierwszy śnieg 2016 Pierwszy śnieg 2016Maniuta jedzie w wózku (jeszcze nie dorobiła się zimowego powozu), Tata, Babcia i Mama idą na nogach, a ja śmigam na sankach. I ciągnącym mnie siłaczom, nie daję ani chwili wytchnienia! Jak już zasmakowałem …Przeczytaj cały wpis

Julia Pietrucha otwiera mi okno

Kto mnie zna, ten wie że uwielbiam ukulele. Moim ulubionym muzykiem, grającym na tym instrumencie jest Israel „IZ” Kamakawiwoʻole (ponieważ bardzo trudno wymienić jego imię i nazwisko, zwykle nazywam go „Ukulele”).

Wielka szkoda, że nie ma go już wśród nas, bo z ochotą poszlibyśmy wszyscy razem na jego koncert (np. podczas przyszłorocznego Festiwalu Globaltica).

Na szczęście IZ nie był jedynym, który zakochał się w ukulele. I tak się akurat wspaniale złożyło, że jedna z osób, która pięknie śpiewa i pięknie gra na ukulele, przyjechała właśnie do Gdańska. Julia Pietrucha zagra w klubie B90.


Jednak dostać się na koncert wcale nie jest łatwo! Pierwsza pula biletów rozeszła się zanim Mama dowiedziała się, że Julia będzie w Gdańsku. Żeby kupić bilet na dodatkowy koncert, który ma odbyć się dwie godziny wcześniej, Rodzice siedzieli jak na szpilkach i z niecierpliwością czekali, aż wybije godzina 10:00, żeby kupić je, jak tylko pokażą się w sieci. I kupili. Dwa. Tylko dla siebie. O mnie nikt nie pomyślał. A właściwie pomyślał, ale kiedy w zeszłym roku …Przeczytaj cały wpis

Miła Miła, czyli bardzo miły Golden retriever

Fajnie by było mieć psa. Odkąd mamy więcej miejsca i bliżej do lasu, często o tym myślimy. Czy tylko byłoby fajnie, czy naprawdę chcemy go mieć? Czy będziemy mieć dla niego czas? Czy będzie nam się chciało po nim sprzątać? Czy będzie nas stać na chodzenie z nim do weterynarza i kupowanie psiej karmy? Czy będziemy wstawać jeszcze wcześniej i kłaść się jeszcze później, żeby pójść z nim na spacer? Nawet jeśli na wszystko odpowiemy „tak”, to pytania wcale się nie skończą. Przyjdą kolejne. Jakiego psa wybrać? Z długą sierścią, która będzie wszędzie fruwać, czy z krótką, która będzie się we wszystko wbijać? A może z włosami? Albo łysego?, wtedy problem z sierścią nie będzie nas dotyczył, za to zimną, jesienią i wiosną psa będzie trzeba ubierać, a latem smarować kremem z filtrem i chronić przed słońcem. O ile istnieją psy bez sierści. Małego, czy dużego? Takiego do przytulania, czy takiego, co jest silny i odważny? Kiedy go wziąć? Skąd? Oryginalny, czy kundel? Z przeszłością, czy czystego jak łza? Gdzie go zapisać na szkolenie? Pytań jest wiele i ciągle pojawiają się nowe. Wszystkie bardzo ważne. Ale nam się nie spieszy. Decyzja o wzięciu psa, zwiąże nas ze sobą na kilkanaście najbliższych lat. Trzeba ją dobrze przemyśleć.

Tata od zawsze marzył o …Przeczytaj cały wpis

Złoty Aniołek

Od kilku lat w moim ośrodku w Skarszewach organizowany jest konkurs „Złoty Anioł”. Biorą w nim udział dorośli podopieczni WTZ i ŚDS. W zeszłym roku (kiedy nie jeździłem do Skarszew ze względu na to, że urodziła się nam mała Marysia) odbyła się pierwsza edycja dla dzieci – „Złoty Aniołek”. W tym roku odbyła się ona po raz drugi. Do tego konkursu nie trzeba się zgłaszać. Biorą w nim udział wszyscy, którzy przyjeżdżają do ośrodka na swoje zajęcia. Wersja dziecięca obejmuje podopiecznych OREWu, przedszkola Oleńka, PPP oraz Zespołu Terapeutycznego. W pierwszej turze głosują tylko pracownicy – każdy może oddać trzy głosy na któregoś ze swoich pupili. I tak się jakoś fajnie stało, że spośród wszystkich dzieci jeżdżących do Skarszew, znalazłem się w pierwszej piątce, która otrzymała nominację do „Złotego Aniołka”. To ogromny zaszczyt, wielkie wyróżnienie i powód do dumy. Zwłaszcza, że pozostałych 150 dzieci korzystających ze wsparcia tego ośrodka równie mocno zasłużyło na taki sukces.NominacjaOd teraz, aż do 11. października …Przeczytaj cały wpis

Dwadzieścia lat Skarszew i jeden dzień w Toruniu

Tak to jest, że w moim przedszkolu maluchy naprawdę są maluchami i w związku z tym, nie wychodzą na spacerki, ani nie jeżdżą na wycieczki. Wszystkie atrakcje jakie mają je spotkać, spotykają je tu, na miejscu. Zabawy, bale, przedstawienia – wszyscy przyjeżdżają do przedszkola. Ale kiedy mija pierwszy rok i Maleństwo, zamienia się w Tygrysa, to przychodzi czas, aby wyrwać się z przedszkolnych murów i powędrować w świat. I tak 22. września jadę na pierwszą wycieczkę! Rodzice zestresowani i podekscytowani. Ja z plecakiem na plecach i uśmiechem na buzi – radosny i gotowy.wycieczka z przedszkola Mieliśmy jechać do Osic, do Wiejskiej Zagrody, ale… okazuje się, że pogoda nam nie sprzyja. Pada i wieje, i zimno, więc panie przedszkolanki kierują autokar w stronę centrum Gdańska i zamiast na wieś, jedziemy do …Przeczytaj cały wpis