Wracamy do Krakowskiej

Myślałem, że zacznę mój wtorek…

…od zajęć w Klubie Malucha Nadzwyczajnego, ale okazało się, że zaczną się dopiero za dwa tygodnie. Zajęcia będą 23. i 30. września, 7., 14., 21. i 28. października oraz 4. i 18. listopada. W sumie 8 spotkań. Chciałbym nie opuścić żadnego, bo to świetna zabawa, ale nie wiem czy dam radę. Bo po pierwsze muszę w moim napiętym grafiku znaleźć miejsce dla OWI, a po drugie miałem zostać przedszkolaczkiem, a wtorki i piątki, to jedyne dni, kiedy nie jadę do Skarszew.

Dzisiaj nie idę więc do klubu. Zabawa odpada, ale obowiązki nie i o 11:30 jestem już w Gdyni, na pierwszych po wakacjach zajęciach prowadzonych Metodą Krakowską. Nie powiem żeby szło mi dobrze, ale mogę się wytłumaczyć. Po pierwsze zostałem wyrwany z drzemki, po drugie zajęcia są w nowym miejscu, po trzecie z nową Magdą (z tą Magdą będę miał we wtorki, a z tamtą w środy i w piątki), po czwarte dawno nie pracowałem przy stoliku, po piąte dawno nie pracowałem tą metodą. Zamiast odrobić wakacyjną pracę domową obijałem się jak Obibok i takie są tego efekty. Ale co tam, mam nadzieję, że zaraz wskoczę na dobre tory i dalej pojadę już bez przeszkód.

Więcej obowiązków dziś nie mam. Zaraz po południu przyjeżdża do mnie Babcia Bożenka i razem spędzamy czas aż do powrotu Antosia i Taty.

W środę…

…dużo się dzieje. Plan na dzisiaj jest taki:

  • 8:30 – 10:30 Skarszewy,
  • 11:45 – 12:30 Metoda Krakowska,
  • 16:00 szczepienie moje i Antosia
  • 17:00 moja hipoterapia i nauka jazdy Antosia

Niestety konie musimy przełożyć na inny czas, bo dzisiaj się nie wyrobimy. Zwłaszcza, że pogoda jest deszczowa, ulice zalane, korki gigantyczne.

Babcia Bożenka odwozi Antosia, a my po raz pierwszy w tym roku jedziemy na skarszewskie zajęcia obwodnicą. Dzięki temu możemy wyjść trochę później, a co za tym idzie dłużej pospać.

Zaczynam od Sali Doświadczania Świata, po której mam przerwę, po której znów wracam na Salę, tym razem z Daśkiem. Wszystko dlatego, że p. Magdy nadal nie ma i tak ustawione są zastępstwa.Terapia rękiTrzecie i ostatnie zajęcia mam w Wiejskim Zakątku.Wiejski ZakątekZe Skarszew szybko się zbieram, bo w Gdańsku czeka już na mnie Magda, a razem z nią wszystkie materiały do Metody Krakowskiej. Magdę dobrze znam, ale dobrze nie pamiętam. Zobaczymy, czy dzisiaj pójdzie lepiej niż wczoraj…Metoda KrakowskaJest ciut lepiej, ale nie można powiedzieć żeby było tak dobrze, jak przed wakacjami. Bo z nami zespolakami to tak jest, że jak się czegoś nauczymy, to musimy powtarzać, żeby nam nie uciekło. Oczywiście są wyjątki, ale ja do nich nie należę. Mam nadzieję, że jak zacznę intensywnie powtarzać, to wszystko szybko wróci. A tymczasem wygląda to tak:

Siusiu tu, siusiu tam i mimo, że zlatany jestem dzisiaj bardzo to pielucha wciąż sucha. No nocnik w domu, na kibelek w Skarszewach, na kibelek u Magdy, na nocnik w domu. Daję radę!

Po południu jadę po Antosia i razem idziemy na szczepienie. Ostatnio kłuli mnie w sierpniu 2012r., więc trochę zaległości mam. Na pierwszy ogień idzie super dzielny Antoś i daje mi przykład odwagi i męstwa, potem moja kolej. Nie chcę być gorszy, więc przy pierwszym ukłuciu (szczepionka 5 w 1 – tężec, błonica, krztusiec, polio, hemophillus) też nie płaczę. Drugie niestety szczypie (ostatnia dawka pneumokoków), więc trochę zaczynam płakać, jednak szybko mi mija, bo Antoś zaczyna mi śpiewać wymyśloną przez siebie piosenkę (na podstawie piosenki „Zuzia”)… „Staszek lalka nieduża, a na dodatek jest cała w kurzach”, ewentualnie „Staszek lalka nieduża, a na dodatek jest cała kurza”… cokolwiek to znaczy 😉 Niezależnie od tego, co Antoś śpiewa – działa i już nie płaczę. Nie ma to jak Antoś!Staszek i Antoś w przychodniMimo, że to moja strona i to ja na niej codziennie (lub trochę rzadziej) drukuję dla Was swoje życie, to nie moja historia jest tu dzisiaj najważniejsza. Bo owszem dzieje się dziś u mnie dużo, ale u mojego Przyjaciela Jaśka dzieje się jeszcze więcej. Po dziewięciogodzinnej operacji serduszka, mały Jasiek leży pod respiratorem i dzielnie walczy. Wszyscy jak tu jesteście złapcie swoje kciuki i nie puszczajcie dopóki nie powiem „STOP”. I jeszcze wiwat i fala na cześć dzielnego Jaśka!

11. września – pierwsze spotkanie w ramach fundacji „Sprawni inaczej”

Rety, rety… nie mogę się powstrzymać, więc zacznę od końca. Jasiek oddycha już samodzielnie! Dzisiaj odłączyli mu respirator i Jasiek daje radę! Tak się cieszę, że normalnie zaraz wyskoczę z siebie i polecę hen wysoko, tańcząc przy tym taniec hula i grając na marakasach. Ale „STOP” jeszcze nie mówię. Powiem, jak Jasiek wróci do domu. No, to tyle z najlepszych wieści.

Rano wstaję z wielkimi glutami i wielką gorączką. Po wczorajszym szczepieniu mam 39’C i nie czuję się zbyt dobrze. W związku z tym nie jadę do Skarszew. Zamiast tego zostaję w domu i odpoczywam. I ten odpoczynek tak sobie biorę do serca, że już o 10:20 idę na drzemkę i „już” o 15:20 wstaję. W dobrym humorze i bez gorączki. Mój wewnętrzny budzik mnie zbudził po to żebym zdążył zjeść obiad i pojechać na pierwsze spotkanie do Fundacji „Sprawni Inaczej”. Tłumów nie ma, ale jeszcze się rozkręcimy. Póki co przyszedł Mati, Szymek, mój Antoś i ja. Panie przygotowały dla nas zajęcia prowadzone Metodą Dobrego Startu. Dzisiaj są muchomory i kropki.

Jeśli ktoś z Was miałby ochotę przyłączyć się do naszej Twórczej Grupy Wsparcia, to nadal są miejsca. Zajęcia odbywają się we wtorki i czwartki, w godzinach od 16:00 do 18:00. Po szczegóły piszcie do p. Natalii na adres: nataliaotreba MAŁPKA wp.pl

PS A na moim facebooku jest już Was 4402. Dziękuję!4400


Wpis “Wracamy do Krakowskiej” został skomentowany 2 razy

  1. Staszku my trzymamy podwójnie kciuki za Jaśka,wczoraj właśnie wróciłyśmy do domku z CZMP w Łodzi, po operacji serduszka Madzi…trzeba być zawsze dobrej myśli:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *