Czekałem, czekałem i w końcu się doczekałem. Skoro w Skarszewach jest ciepło, to musi być wiosna!
Zaczynam od zajęć grupowych. Ostatnio przepadło mi pół godziny, bo miałem zmieniony grafik (bo Mama szła do lekarza). Dzisiaj zaczynam zajęcia punktualnie o 12:00. Jest nas dużo, więc jest bardzo wesoło 🙂 Jest Amelka i Agatka, Maksio i Oskar, no i oczywiście ja. Jest też p. Ania, która prowadzi te zajęcia i nasze Mamy. Na tych zajęciach jest zawsze wesoło – mamy śpiewanie i pokazywanie części ciała, są instrumenty, trampolina, bujanie i jeżdżenie w kocu, banieczki, i piłki, a co najważniejsze mamy siebie i możemy się razem bawić.
- Zaczarowane banieczki 🙂
- Każdy ma coś upatrzonego.
- Ja wybrałem piłeczkę, Agatka przeszkadzajkę…
- …a Amelka grzechotkę.
- Mam piłeczkę, jest radocha!
- Maksio, ja, Amelka, Agatka
- Maksio chce mi odebrać piłeczkę…
- …no i odebrał.
- Wielka radość Amelki 😀
- Leć do mnie banieczko…proszę!
Po zajęciach, jak zawsze w poniedziałek idziemy do p. Emilki. Pani mówi, że idealnie nadaję się na modela pokazowego dla studentów, bo jestem taki grzeczny i cierpliwy. Nie mam nic przeciwko… codziennie masażyk, a do tego własny gabinet i tytuł profesora UG. Za dobry masaż piąteczka do indeksu, a za słaby… jeszcze nie wiem. W każdym razie p. Emilka może mi napisać list polecający 😉
Tak się zrelaksowałem, że na zajęciach u neorologopedy prawie śpię… nie chcę pokazać jak potrafię bić brawo, a Indianina robię szeptem. Za to gram na cymbałkach i na klawesach.
Teraz powinienem już skończyć zajęcia i pojechać z Mamą po Antosia, ale w moim grafiku są zmiany. Ponieważ straciłem swoje ćwiczenia w Krok po Kroku, to p. Agnieszka dodała mi zajęcia w Skarszewach 🙂 Teraz mam tu rehabilitację nie tylko w czwartki, ale i w poniedziałki! Ale fajnie! W czwartki ćwiczę z p. Gosią (tak jak w pierwszym tygodniu Turnusu), a w poniedziałki z p. Anią (tak jak w drugim tygodniu Turnusu).
- Ćwiczę mięśnie brzuszka.
- Cyk i rączka w górze.
- Bardzo lubię ściągać przylepce z lustra…
- Na jedną nóżkę…
- …i na drugą.
- Ćwiczę równowagę na huśtawce i…
- …czuję się tak pewnie, że nawet próbuję się puszczać.
- Uczę się chodzić jak niedźwiedź.
- Powoli zaczynam czuć zmęczenie.
No i daję radę…, a nawet więcej. Mimo, że po masażu u p. Emilki, najchętniej bym się zdrzemnął, to do końca dzielnie ćwiczę i pięknie wykonuję to, co wymyśla dla mnie p. Ania.
Jedziemy od razu po Antka do przedszkola. Jest tak pięknie, że Mama zabiera nas na spacer. Ja jednak spacerować nie chcę. Po dniu intensywnych ćwiczeń poza domem, marzę tylko o jednym… wrócić do siebie, zjeść obiadek i pójść spać.