Wczoraj miałem wolne. Nie było ćwiczeń, ale były atrakcje. Nie dla mnie, ale i tak było fajnie. Udało nam się pójść do kina. To już trzeci raz! Oprócz Mamy i mnie była też Ciocia Magda z Mateuszkiem i Ciocia Beatka z Lenką. Ale za nim poszliśmy do kina Mateuszek przyjechał do mnie i mogliśmy sobie trochę pogadać.
W kinie przespałem cały film. Podobno był kiepski, więc słusznie zrobiłem. Moje sny były lepsze. Zbudziłem się dopiero na końcowe napisy, w sam zaś by przywitać się z Lenką i pożegnać z Mateuszkiem.
No a dziś…
…jedziemy do Skarszew. Pogoda piękna, słońce świeci, śniegu na ulicy brak. Po drodze zajeżdżamy na miejsce, w którym ostatnio wpadliśmy w poślizg. Mama chce sprawdzić, jak to wszystko wygląda, jak to się stało, że nam się udało. W zasadzie, to zajeżdżamy tu dwa razy – jadąc do Skarszew i wracając…
- To jest Pan Znak, który powstrzymał nas przed skokiem, na drugą stronę barierki…
- …a to właśnie było po jej drugiej stronie.
- O! A kto tu na nas tak grzecznie czeka? To nasz kołpak! 🙂
- Znak ma kuku…
- …i barierka też.
Strach już oswojony. Więcej nie będziemy się tu zatrzymywać… mam nadzieję! Jedziemy sobie spokojnie i cieszymy się tym wszystkim, co mamy 🙂To wspaniale jest mieć tylu Przyjaciół! Jadąc do Skarszew mijamy Ciocię Magdę i Mateuszka – oni już wracają. Kiedy wchodzimy do budynku, w którym są zajęcia, spotykam Agatkę i Lenkę – one też już jadą do domku. Kiedy jestem u p. Sylwii, przychodzi Amelka. Dzisiaj jest tu też Szymek, który przyjechał na pierwsze spotkanie z Zespołem Terapeutycznym. Wow! Tyle Przyjaciół w jednych Skarszewach!
Dziś jest czwartek, więc zaczynam od zajęć z p. Moniką. Mama zostawia mnie samego i idzie na pogadaszuki z Ciocią Beatką. Okropnie jej zazdroszczę, bo na korytarzu jest też Lenka. No, ale z panią psycholog też jest fajnie. Przerwę między zajęciami wykorzystuję na zjedzenie pysznego jogurtu i pełen sił idę na rehabilitację z p. Gosią.
- Najpierw kucaki…
- …potem stojaki.
- Upatrzyłem sobie piłkę…
- …i zdobywam!
- Coraz trudniej… stanie na gumowym dysku…
- …a teraz na jednej nodze!
W czasie ćwiczeń staję równocześnie prostując dwie nóżki. Lepiej by było, jakbym najpierw prostował jedną, a potem drugą, dlatego teraz Rodzice będą mi się przyglądać i ćwiczyć ze mną tak, abym robił to po kolei.
Po ćwiczeniach, czas na relaks w Sali Doświadczania Świata. Czekam na lampki, ale lampek nie ma. Za to jest wiele innych atrakcji… folia bąbelkowa, przejrzysty materiał, folia ratunkowa, orzechy…
- Moja ulubiona zabawka – folia ratunkowa
- Idę do Ciebie!
- Ale ona pięknie świeci!
- Oj, chyba mnie zaatakowała 😉
- Orzechy są fajne!
- Moja Przyjaciółka Amelka :*
- Amelka próbuje rozłupać orzecha, a ja pozuję 🙂
Przede mną ostatnie zajęcia, ale zmęczenia nie czuję, bo to jedne z przyjemniejszych zajęć, które tu mam. Pani Kasi podoba się mój chwyt szczypcowy i zawsze mnie za niego chwali. Dzisiaj ćwiczę go podnosząc fasolki, odrywając paski papieru od tuby i wyciągając puzzle z foremki.
- Zajęcia zaczynamy od śpiewania.
- Próbując złapać fasolkę, ćwiczę chwyt szczypcowy.
- Ćwiczę też odrywając paski papieru od tuby.
- Zającu drogi! Jestem grzeczny i ładnie proszę o takie puzzle!
- Te puzzle też są ładne, ale wolne ze zwierzątkami.
- Budujemy wieżę z kubeczków.
I jeszcze podsumowanie dzisiejszych zajęć z p. Gosią (rehabilitantką), p. Sylwią (pedagogiem specjalnym) i p. Kasią (oligofrenopedagogiem).
Ajajaj… ale jutro będzie fajny dzień! 🙂
Super Stachu 🙂 najbardziej podobało mi się wyjmij kotka – to jest właśnie wyjmijkotka 😀 cudni Stasiu ci to idzie!
Dziękuję 🙂 A ten kotek bardzo mi się spodobał, więc „wyjmijkotka” nie sprawiło mi żadnego kłopotu.
Jej, Stasiu kto to oligofenopedagog???????????? 🙂
To taki pedagog jak specjalny, tyle że mniej 🙂 A robi właściwie to samo… z maluszkami, takimi jak ja uczy przez zabawę (odkrywania różnych rzeczy, łapania chwytem szczypcowym, wciskania guzików palcem wskazującym…), a starszych uczy czytania, pisania (terapia ręki) i innych bardzo trudnych rzeczy 🙂