Mam już 14 miesięcy!

AutyzmDziś jest Światowy Dzień Autyzmu i choć nie mam ani w Rodzinie, ani wśród Przyjaciół osoby z rozpoznaniami ze spektrum autyzmu (to bardzo długa i trudna nazwa, ale najbardziej prawidłowa ze wszystkich), to z radością włączam się w akcję i świecę na niebiesko 🙂 Mam nadzieję, że Wy też o tym pamiętaliście, tak samo jak o kolorowych skarpetach w dniu mojego święta.

Mam 14 miesięcy i…

  • potrafię czworakować bardzo szybko i wszędzie gdzie zechcę, nawet na mały schodek,
  • moim ulubionym miejscem do buszowania jest łazienka, jak tylko tam wejdę to targam za nogę od stojaka do mojej wanienki (jak drzwi są przymknięte, to siadam i je otwieram),
  • jestem strasznie ciekawski i absolutnie wszystko mnie interesuje,
  • dużo się śmieję i mam poczucie humoru… jak Tata mnie straszy, to się przestraszam, a jak zauważam, że to tylko na niby, to się śmieję,
  • potrafię podciągać się do pozycji stojącej i robię to co chwilę,
  • kiedy staję przy Mamie, trzymając ją za ręce, potrafię podejść do niej trzy kroki (trzymając ją za ręce) na wyprostowanych nogach,
  • uwielbiam targać kable, choć wiem, że nie wolno tego robić. Jak nikt nie patrzy, ładuję się pod Taty biurko i targam ile wlezie. Jak mnie ktoś przyłapie w drodze, to przyspieszam i głośno się śmieję,
  • otwieram szuflady i zaglądam do środka,
  • regularnie zrzucam Antka zabawki z półek,
  • ze zrozumieniem mówię „da” na „daj”, „amamam”, jak jestem głodny, a czasem nawet wyczekiwane przez Rodziców „mama” i „tata”,
  • kiedy chce mi się pić, cmokam/mlaszczę,
  • już czwartą noc, nie piję mleczka z Mamy piersi, a drugą noc w ogóle nie pije Mamy mleka,
  • potrafię pić przez słomkę,
  • lubię jeść flipsy i zupki z buraczkami, ale w zasadzie to prawie wszystko co jem, jest smaczne,
  • potrafię się sobą zająć i grzecznie się bawić,
  • zapamiętuję i rozróżniam zwierzątka i przedmioty na obrazkach,
  • rozpoznaję też przedmioty rzeczywiste (nie na obrazkach),
  • lubię słuchać bajek,
  • lubię muzykę i piosenki,
  • moim ulubieńcem jest Antoś, zaraz po nim pies Babci Asi – Forest i nasz kot Glut (kota Gluta chętnie gonię na czworakach i łapię za ogon, kot niestety jest nadal szybszy),
  • mam swoje (Antosia) ulubione zabawki – pluszowego konika i plastikowe żyrafy,
  • biję brawo, robię Indianina, daję cześć i robię „papa” (to ostatnie wychodzi mi trochę słabiej, ale każdego dnia jest lepiej),
  • nadal robię w pieluszkę, ale kilka razy dziennie owocnie korzystam z nocniczka – jak zrobię swoje, to próbuję z niego zejść,
  • byłem już dużo razy w kinie, ale na filmach dla Mamy, nie dla mnie,
  • dwa razy byłem na przedstawieniach w Teatrze Miniatura i bardzo mi się one podobały,
  • byłem też na bardzo długiej wycieczce samochodowej – przez całą Polskę (ale to dawno temu), a nawet latałem samolotem (to było jeszcze dawniej),
  • miałem już 3 badania EEG i póki co, jest ze mną wszystko ok,
  • mam już pięć ząbków – wszystkie jedynki i prawą, górną czwórkę.

Dzisiaj zaczynam dzień od ćwiczeń z p. Maćkiem. Tata zawozi nas do Gdyni, a potem jedzie do warsztatu, czas naprawić to, co zepsuliśmy razem z Mamą. Nie ćwiczymy jednak zbyt długo, bo gapy jesteśmy straszne i za późno wyszliśmy z domu. Na koniec zajęć, p. Maciek okleja mi stopy moimi niebieskimi (jakże dziś pasującymi) plasterkami. Stópki mam ładne i dobrze mi się układają, ale plasterki pomogą, aby nóżki nie zapomniały. Gdy wychodzimy z ćwiczeń, okazuje się, że wiatru już nie ma, śnieg nie pada i świeci słońce. Super! Korzystamy z pogody i braku samochodu i wędrujemy zobaczyć morze.Nad morzemMimo, że nadal jest szaro-buro, nam się podoba… najważniejsze, że niebo jest niebieskie i świeci słońce. Zaraz potem wędrujemy w odwiedziny do Prababci Tesi i Pradziadka Rysia, który dziś ma imieniny… 100 lat, 100 lat! Pradziadek wyszedł nam na przeciw, dzięki czemu Mama nie musi pchać wózka pod ogromną górę, z czego jest bardzo zadowolona. Niestety strasznie dokuczają mi dziąsełka… właśnie przebija się mój piąty ząbek – prawa, górna jedynka. Lewą, górną jedyneczkę widać dobrze na tym zdjęciu 🙂

Z Gdyni wracamy bardzo okrężnie, ale wszystko nam tak pasuje, że 1,5 godziny wystarcza Mamie aby mnie ubrać, dojść do dworca SKM, zmienić zdanie i zamiast kolejką pojechać autobusem do Sopotu, pójść na piechotę z Sopotu do Oliwy, podjechać z Oliwy do Wrzeszcza autobusem, a z Wrzeszcza do Centrum tramwajem… idziemy do kina! I to nie Multibabykina, specjalnie przystosowanego dla szkrabów, takich jak ja, ale do normalnego kina Neptun, kina z Mamy dzieciństwa.

Na początku troszkę przeszkadzam, bo jestem głodny i niecierpliwy, ale Mama jest zaopatrzona – są jogurty, zupka, łyżeczka i picie… brakuje tylko światła. Oczy nam się szybko przyzwyczajają i dajemy radę! Trochę siedzimy, trochę chodzimy, jem, piję, gryzę gryzaka i zasypiam…, niech Mama ma! Taki zającowy prezent ode mnie 🙂A kuku!

 


Wpis “Mam już 14 miesięcy!” został skomentowany 12 razy

  1. Jesteś słodki Stasiu 🙂 Ale Ty masz kota? Kota Gluta a ja go jeszcze nie widziałam na zdjęciach??? No niedopatrzenie wielkie, bo ja Stasiu jestem tzw. wetem 😉 czyli weterynarzem, lub jak niektórzy z moich kolegów po fachu lubią – lekarzem weterynarii!!! Więc pokaż mi swojego kotka Gluta, proooszę……
    I podpowiem Ci jeszcze: żeby złapać kota to….. postaw mu pudełko 🙂 Żaden kotek się nie oprze i sam do niego wejdzie 🙂
    Dużo już Stasiu umiesz 🙂 Bo Ty Zuch jesteś, na 102 🙂
    Całusy, karaluchy pod…..:)

    • Mam kota Gluta, który jest Antosia. Antoś znalazł go z Mamą dawno, dawno temu. Kotka wyrzuciła swojego kociaka i wcale go nie chciała. Siedział więc taki biedaczek z zagluconym nosem i oczkami, nikomu niepotrzebny. Więc go wzięli, przygarnęli, no i jest… a raczej był. Na chwilę obecną mieszka u Babci, u której może latać po podwórku i ma dużo miejsca. U nas miejsca miał za mało i strasznie psocił, gryzł, drapał i wariował. No i któregoś dnia, kiedy smacznie sobie spałem Glut przebrał miarę, włożył łapkę do mojego łóżeczka i przejechał mi pazurkami przez powiekę i policzek. Pewnie był o mnie zazdrosny. Mama postanowiła, że dopóki nie mamy większego mieszkanka Glutek będzie mieszkał z Babcią i jej trzema kotami (Romeo, Freja i Mały) i psem Forestem. I tak się oni wszyscy lubią, że obawiam się, że Glut wcale nie będzie chciał do mnie wrócić, chociaż bardzo bym tego chciał.
      Patent z pudełkiem wypróbuję! 🙂

  2. Stasiu, wszystkiego dobrego z okazji 14 miesięcy! Bardzo Ci zazdroszczę, że możesz sobie iść na spacer nad morze, nawet w taką pogodę 🙂 Pozdrowienia z Centrum kraju 🙂

  3. Dzięki Stasiu za solidarność:) To bardzo miłe i krzepiące uczucie:) Twój starszy kolega ( a mój syn ) jest autystykiem. Pozdrawiamy Cię serdecznie zuchu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *