Koniec wakacji nr 1 u Babci i początek turnusu nr 2 w Skarszewach

Rety, ale długo nie pisałem! Wakacje u Babci już za mną. Było ekstra, byłem dzielny, chcę jeszcze raz! Rodzice też się świetnie bawili, kiedy my z Antosiem odpoczywaliśmy u Babci i też chcę jeszcze raz. Zobaczę co da się zrobić. W międzyczasie stuknęło mi dwa i pół roku, i z chęcią powiedziałbym Wam o tym, co już potrafię, ale nie mam tyle czasu, zresztą od zeszłego miesiąca nie zmieniło się tak wiele. Jedno, co na pewno to to, że potrafię wyjść górą z mojego niemowlęcego łóżeczka i póki co obyło się bez guzów, siniaków, wybitych zębów i innych atrakcji.

A tymczasem już poniedziałek, a ja znów jestem w Skarszewach!

Droga do SkarszewWłaśnie zaczynam swój drugi turnus. Tym razem tylko tydzień, a nawet mniej, bo jeden dzień mam do oddania Lence. Na pierwsze zajęcia nawet nie próbuję zdążyć, bo musiałbym wstać o 6:00, a po urlopie nie jest to możliwe. Jadę więc prosto na muzykę, a tam normalnie nowa piosenka o przedszkolakach. Dacie wiarę? Ale zamiast tej, pokażę Wam dzisiaj również nową, choć już nie tak bardzo „Zuzię lalkę niedużą”. Uwaga, start!

Ze świetlicy …Przeczytaj cały wpis

Nie marchew, nie sałata, najlepszy Wiktor Tata!

Zacznę od tego, że dzisiaj jest Dzień Taty, a mój Tata jest najlepszy na świecie, więc życzę mu żeby zawsze był uśmiechnięty i miał dla nas dużo czasu. Kocham Cię Tato! :*

Właśnie zaczął się ostatni tydzień pracy przed wakacjami. O 8:30 przyjeżdża po mnie Ciocia Magda i Mateuszek, i po raz ostatni w tym roku szkolnym jedziemy razem na zajęcia do Skarszew.Droga do Skarszew...Ale wiecie, nie ma co płakać. Tydzień się skończy, a ja …Przeczytaj cały wpis

W układaniu puzzli jestem prawie mistrzem

Mój wewnętrzny budzik się zepsuł i zamiast wstawać o 6:30 i budzić wszystkich radosnymi okrzykami, to ja jestem budzony o 7:30 i w pośpiechu szykowany do wyjścia. Czasu mało, bo za 30 minut musimy wychodzić żeby odwieźć Antosia do przedszkola i na 9:30 zdążyć na muzykę do Skarszew. No to w drogę! Gotowi do startu, start…Droga do Skarszew...Dojeżdżam na czas i wiecie co? Wiecie, wiecie, wiecie? No kto zgadnie? Kto jest? Kto wrócił? Kto wyzdrowiał? Tak! Zgadliście! To mój ulubiony p. Mateusz 🙂

Dzisiaj jestem innym …Przeczytaj cały wpis

O niedzielnym leniuchowaniu i pracowitym początku tygodnia

Wtorek dobiega końca, a ja dopiero o niedzieli, ale lepiej późno niż wcale.

W niedzielę…

…są urodziny mojego przyjaciela z Mikołajek – Antosia. Wszystkiego najlepszego mój kumplu! 100 lat, 100 lat!

A tak poza tym, to dzień mija powoli. Po południu jedziemy do Otomina po Antosia. Nie wiem jak on to robi, ale zawsze się wkręci na jakieś spanko poza domem. Wczoraj zapytał Babcię, czy może nocować i zanim ktokolwiek się zgodził, on już chodził i wszystkim się chwalił, że zostaje. No i został. Ja jeszcze nie umiem zbyt wiele powiedzieć, więc na noc musiałem wrócić do domu. Odbieramy Antosia, a potem podrzucamy Tatę i Antosia na basen, a my – Mama i ja, śmigamy na spacer i lody na Długą. Wyciągnęła nas Ciocia Asia, Wujek Piotrek i Amelka, ale nie udaje nam się z nimi spotkać, bo Amelka wyczerpała już baterie i musi wracać do domu. Na szczęście, po Gdańsku spacerują też bliźniaczki – Lenka i Pola, i Szymek.

A od poniedziałku…

…znowu praca. Zaczynam już o 8:15. Jestem na Polankach i siedzę (a w zasadzie leżę) pod lampą. Za jedną zasłonką ja, za drugą …Przeczytaj cały wpis

Festyn z okazji Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną i wielki powrót krowy

Już nadrabiam! Uwaga!

We wtorek…

…jak zawsze, odwożę Antosia do przedszkola, a sam jadę do Skarszew.Droga do SkarszewMuzyka…

…przerwa …Przeczytaj cały wpis

No to zaczynamy kolejny tydzień pracy… „balon” :)

Nie dość, że przystojny, to jeszcze pilny. Tak, to o mnie mowa. Wczoraj pisałem i dzisiaj też piszę. Wczoraj odpowiadałem z Mamą na maile, a dziś zaczęliśmy powoli odpowiadać na wielką górę wiadomości z fb.

Zacznę od dobrych wieści. Znalazła się moja krowa! Mama napisała list gończy do Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych „Stary Las”, że zgubiłem krowę, dołączyła zdjęcie i jest! Krowa odnaleziona, daleko nie uciekła 🙂 Jutro powiem o tym p. Magdzie (tej, którą spotkałem na festynie), a ona mi ją odbierze, bo ma tam blisko. Hurrra! Hurrra!

Zanim opowiem Wam o Skarszewach, muszę jeszcze powiedzieć o mówieniu, bo wczoraj zapomniałem się pochwalić, że na urodzinkach Mateuszka i Maksia powiedziałem na balon „balon”. I nie był to przypadek, bo dziś rano robię to samo. Prawdziwy, ładny, czysty „balon”.

A teraz do rzeczy. Dzisiaj znów jadę z Mateuszkiem. Myśleliśmy z Mamą, że to nasza kolej, ale podobno Ciocia miała zaległości i dzisiaj odrabia. Przyjeżdżają po nas o 8:30, a my pędzimy im na przeciw. Dzisiaj mamy dalej, bo…. uwaga uwaga… remontują wielkie i liczne dziury pod naszym blokiem! No to w drogę!Droga do SkarszewPierwsze co? Kto wie? Kto pamięta? Oczywiście muzyka. Bo w Skarszewach tak już jest, że jak coś się ustali we wrześniu, to potem przez cały rok nie trzeba się martwić, umawiać, dopasowywać, zmieniać, przestawiać, dzwonić. Plan jest ustalony na cały rok szkolny i jeśli sami nie chcemy go zmienić, to on też się sam nie zmieni. Instrumenty w dłoń! Zaczynamy!

I po relaksie. Czas wziąć się do pracy. Pani Kasia ćwiczy …Przeczytaj cały wpis

Ostatnie mleczaki, hurrra! :)

Jestem! Jest poniedziałek, a ja naprawdę jestem! Wypoczęty, szczęśliwy i gotowy do pisania. Ale zanim o dzisiejszych Skarszewach, kila słów o końcówce majówki.

W sobotę…

…przed południem pojechałem odwiedzić bliźniaczki – Lenę i Polę. Myślałem, że na dworze jest zimno i nieprzyjemnie, a słońce tylko udaje, że świeci, ale okazało się, że jest naprawdę ciepło i przyjemnie. I tak razem z dziewczynami, Antosiem, Ciocią i Mamą spędziłem pół dnia na dworze. Urządziłem Cioci niezły bałagan na tarasie, ale csiii, nie mówcie, że to ja 😉

A wczoraj, czyli w niedzielę…

…Mama odkryła, że wychodzą mi nowe zęby. W zasadzie nie byłoby w tym nic dziwnego, bo co chwilę wychodzi mi jakiś ząb, albo kilka, ale tym razem wychodzą mi trzy ostatnie. Dwie dolne piątki i lewa górna trójka przebiły się już przez dziąsło i zaraz będzie po bólu. Koniec ząbkowania.Właśnie tak się cieszę :) Strasznie mnie to cieszy, bo te wychodzące zęby bardzo mnie bolą. Jak już kiedyś wspominałem, podobno dzieciaki …Przeczytaj cały wpis

Mój pierwszy raz na basenie

No to jestem 😉 W zasadzie to byłem cały czas, tyle że na facebooku. Bo na fb jest łatwiej, wiecie? Zamiast opisu całego dnia, wszystkich ćwiczeń, zdjęć, filmików… wystarczy jedno zdjęcie albo krótki opis tego, co się działo i gotowe. I wtedy nie zbierają się zaległości i zawsze można być na bieżąco 🙂 I wcale nie trzeba mieć facebooka, żeby móc do mnie zaglądać, więc jeśli tu nic nie ma, a Wy tęsknicie, to zawsze możecie tam zajrzeć. Bo choć staram się być systematyczny, to zmęczenie czasem bierze górę… i zamiast pisać, idę spać.

Poniedziałek Wielkanocny…

…spędziłem z Przyjaciółmi i z Rodziną. Najpierw razem z Rodzicami i Antosiem pojechałem do Cioci Kseni, Wujka Łukasza, Nadii i Jeremiego (bardzo mi się podobało), a potem odwiedziliśmy Babcię Bożenkę i Prababcię Tereskę. Poniedziałek był lany, więc… byłem oblany i sam też oblewałem. Dobra zabawa!

A we wtorek…

…zaczął się dla mnie już normalny dzień pracy. Odwiozłem Antosia do przedszkola i pojechałem na zajęcia do Skarszew. Wiosna! Wiosna!Droga do SkarszewNajpierw mam muzykę i jak zawsze dobrze się na niej bawię. Tańczę, gram na gitarze, pakuję się …Przeczytaj cały wpis

Spotkanie w Klubie Malucha Nadzwyczajnego

Joł. Zaczął się nowy tydzień, a ja znów nie nadążam. Wszystko przez tą konferencję – I Pomorską Konferencję na Rzecz Osób z Zespołem Downa. Wybieram się na nią razem z Rodzicami i z moimi Przyjaciółmi, ale zanim się wybiorę muszę pomóc Mamie w ogarnięciu wolontariuszy. Jutro wybieram się na spotkanie z nimi.

A tymczasem weekend spędziłem z Przyjaciółmi (Wujcio Michałek miał urodziny, 100 lat 100 lat) i z Rodzinką – razem z Antosiem i Rodzicami odwiedziłem Babcię Asię i Dziadka Michała 🙂

W poniedziałek…

…byłem w Skarszewach. Całą drogę strasznie lało i były takie momenty, że zupełnie nic nie było widać. Tylko deszcz.Droga do Skarszew...Muzyka, zajęcia z p. Kasią, zajęcia w Sali Doświadczania Świata, rehabilitacja… dzień jak co tydzień, więc nie będę Was zanudzał 😉

Muszę jednak coś dodać do drugiego zdjęcia. Chętnie udaję, że mnie nie ma, bo mam już dość pokazywania „takich samych obrazków”. Wszystko wiem i pani Kasia wie, że ja wiem, ale pokazywać nie chcę, a muszę żeby przejść do następnego etapu naszych działań, czyli do kształtów. A ja co? Pokażę dwie pary, a potem zaczynam swój ucieczkowy maraton. Grzebię w szafkach i w szufladach, zmieniam temat, wyciągam zabawki, kombinuję jak mogę. Jak nie pomaga i p. Kasia nadal ode mnie wymaga (Mama mówi, że to bardzo dobrze, ale chyba wcale się nie zna), wchodzę w kącik między ścianą, a drzwiami i udaję, że mnie nie ma. Może p. Kasia mnie nie znajdzie i zacznie „męczyć” Mamę tymi obrazkami, a ja będę miał święty spokój? Sasasa…

A dzisiaj jest już wtorek…

Znowu przełożyliśmy zajęcia na kosmicznie wczesną porę i zaczynamy o 8:00, a to oznacza, że o 7:00 wychodzimy z domu. Wcześnie, a do tego mglisto. Od momentu wyjazdu z domu, do samego ośrodka w Skarszewach płyniemy w chmurach. Dzisiaj też nic nie widać.Droga do Skarszew...Zajęcia mam dziś inne niż zazwyczaj, bo korzystam z cudzego planu. Zaczynam od zajęć z p. Patrycją i pięknie dmucham na wiatraczek! Mam 3 miesiące i 11 dni, aby opanować tę sztukę do perfekcji. Chwila przerwy i idę na rehabilitację. Wspaniałym jestem aktorem i płaczę na zawołanie. Nie chcę ćwiczyć, jestem zbuntowany, może płacz mnie uratuje. Niestety Mama wychodzi i nie ma już dla mnie ratunku, muszę ćwiczyć 😉 A jednak nie. Jestem taki głośny, że Mama jednak musi przyjść. Jak Staszek mówi, że nie chce ćwiczyć, to znaczy że tak właśnie jest. Idziemy na muzykę. Hurrra!MuzykoterapiaCałe to przenoszenie zajęć nie było oczywiście bez powodu. Po Skarszewach (przy pięknej słonecznej pogodzie) ruszam na Kowale, na zajęcia Klubu Malucha Nadzwyczajnego (uwielbiam tę nazwę). Dzisiaj poznajemy kolejny z pięciu zmysłów. Dotyk.

Zajęcia w Klubie Malucha Nadzwyczajnego są wspaniałe. Dwa tygodnie temu poznawaliśmy słuch, za tydzień będzie smak, a dzisiaj jest dotyk. Dotykamy kasztany, żołędzie, orzechy, fasolę, kaszę, szyszki, szczaw, watę, sreberko, piankę do golenia, korki od wina, bibułę i kamienie. Najbardziej spodobała mi się pianka, drugie miejsce zajmują korki. Fajne zabawy, fajne panie, które je przygotowały – Kamila i Magda, no i fajni moi Przyjaciele, którzy przyszli tu razem ze mną – Lenka, Szymek, Adaś, Mateuszek i Jasiek.

O zakończeniu roku w Skarszewach i innych ważnych sprawach

Jak długo nie piszę to…

  1. nic ciekawego się u mnie nie dzieje,
  2. jestem okropnie chory,
  3. dzieje się tak dużo, że nie mam czasu napisać

Tym razem padło na c. Jest niedziela, a ja ostatnio byłem tu we wtorek. W między czasie zaglądałem z Mamą na facebooka, żeby pokazać światu, że nadal istnieję i że coś się u mnie dzieje. A działo się sporo…

środa

Dziś są moje ostatnie zajęcia w Skarszewach. Ostatnie przed turnusem, ostatnie w tym semestrze, ostatnie przed wakacjami.

Gotowy do drogi!

Gotowy do drogi!

Przyjeżdżam …Przeczytaj cały wpis