Siuśki ze łzami chodzą parami

Zacznę od tego, co najważniejsze, a potem o wszystkim opowiem po troszku. Mój sekretarz, czyli Mama ostatnio nie czuje się najlepiej (to chyba jakiś skarszewski wirus) i to dlatego wpisów jest mniej niż zwykle, i to dlatego na odpowiedzi na Wasze maile i facebookowe wiadomości musicie czekać dłużej niż zakładałem w noworocznym postanowieniu. Siła wyższa!

Po drugie to chciałem Wam powiedzieć, że od poniedziałku do niedzieli miałem tylko trzy skuchy. Żadnych wpadek podczas drzemek. Za to trzy wpadki podczas płakania. Tak się zastanawiam tylko, czy jak płaczę to tak się spinam, że siusiu samo leci, czy jak płaczę, to zapominam że chcę siusiu, czy może robię to specjalnie żeby okazać swoje niezadowolenie? Hmmm… trudny wybór. W każdym razie w tym tygodniu tak się właśnie działo, że jak płakałem, to siusiałem w majty. Poza tym rewelacja.

To zaczynam od poniedziałku…

Mama zawozi Antosia do przedszkola, a mnie do Skarszew. W tym czasie Tata pakuje swoje tobołki i wyrusza na pięć dni do Austrii, do pracy. Zostajemy na froncie sami, ale na szczęście Babcia Bożenka będzie nam pomagać.

Zajęcia zaczynam od muzyki…

Kiedy byłem małym orzeszkiem, który nie potrafił jeszcze siedzieć, leżałem sobie pod świetlistymi makaronami i słuchałem śpiewu delfinów… tak było u p. Sylwii, w Sali Doświadczania Świata. Ale kiedy dorosłem i stałem się wielkim orzechem, relaks się skończył, a zaczęła się praca. Dwa razy w tygodniu p. Sylwia robi mi masaż całych rączek, aby przygotować je do wykonywania różnych, precyzyjnych ćwiczeń. Dzięki temu powoli, małymi kroczkami przygotowują się do pisania, które nie oszukujmy się, wymaga wielkiej precyzji. Lepię, maluję, koloruję, odrysowuję, celuję kulkami do dziurek, zbieram małe przedmioty, zakręcam, odkręcam, otwieram, zamykam, wałkuję.

Do psychologa idę sam, a potem razem z Mamą jestem u p. Kasi na Dziecięcej Matematyce. Tak jak wspominałem w zeszłym tygodniu, utrwalamy dziś „mało” i „dużo”, sprawdzamy, czy wszystko potrafię i powoli wprowadzamy nowe rzeczy – np. rytm matematyczny.Rytm matematycznyJednak przede wszystkim jestem piratem! Pani Kasia przygotowała dla mnie statek z papugą, skrzynie pełne skarbów, a nawet piracką muzykę. Wszystko po to, aby nauka była przyjemna, a nie nudna.

PS Dzisiaj są urodzinki mojej kumpelki Amelki. Wszystkiego najlepszego piękna dziewczynko! 🙂

We wtorek…

…sam się wysadzam! I to w zasadzie jest największy hit tego tygodnia. Mama siedzi w jednym pokoju, ja w drugim. Między nami przedpokój. Nagle mówię „siusiu” i Mama pędzi do mnie ile sił w nogach, żeby zdążyć posadzić mnie na nocniku. Wpada do pokoju i oczom nie wierzy, bo oto ja, ze spodniami i majtami spuszczonymi do kolan, wypinam się elegancko i próbuję wcelować pupą w nocnik. Głowa obowiązkowo umieszczona jest między moimi nogami tak, aby oczy widziały, czy pupa siada tam gdzie trzeba. No i się udało! Dzisiaj wysadzam się sam dwa razy. A jakby komuś było tego mało, to sam podciągam portki, kiedy Mama idzie pozbyć się siuśków.

Poza tym i poza tym, że już drugi dzień nie ma Taty, toczy się zwykły wtorek. O 11:30 zaczynam zajęcia z Magdą i czytamy sobie po krakowsku.Metoda Krakowska

A późnym popołudniem zupełny kosmos. Tak jak co tydzień, przyszedł do mnie Kukasz, żeby budować ze mną klatę, ale dzisiaj przyłączył się do nas Antoś i ćwiczy z nami jak szalony.

W środę…

…odpuszczam sobie Skarszewy. Zamiast na zajęcia, jadę z Antosiem do przedszkola żeby kibicować mu na konkursie recytatorskim, na którym mówi strasznie długi wiersz o lokomotywie. Ale jestem z niego dumny! Antoś wspaniały!

W weekend robiliśmy zdjęcia, wczoraj je drukowaliśmy, dzisiaj zalaminowaliśmy i zabraliśmy do Magdy. To była nasza praca domowa. Na zdjęciach jestem ja i moja najbliższa Rodzina – Mama, Tata i Antoś. Na zdjęciach robimy różne rzeczy – śpimy, jemy, chodzimy, stoimy, siedzimy itp. A wszystko to jest mi potrzebne do programowania języka, czyli nauki mówienia zdaniami. To tylko niektóre z moich zdjęć do pracy…

Dzisiaj na zajęciach robimy pierwsze podejście.

Oprócz programowania języka, czytamy też marchewkowe sylabki, wykluczamy ze zbioru i układamy klocki…

Dzisiaj jest taka piękna pogoda, że zupełnie niespodziewania wpada nam do głowy taki plan… pojedziemy do oliwskiego zoo! Już od zeszłego roku mieszkają w nim lwy, a my, mimo że chodzimy do zoo kilka razy w roku, do tej pory ich nie widzieliśmy.

Co nieco o naszej wyprawie…

  • Nie planowaliśmy takiej wycieczki, więc nie mamy ze sobą zbyt wiele jedzenia. Ja mam naleśniki, Mama banana. Wszystko zjadam ja, bo apetyt na świeżym powietrzu się wzmaga. Mama liczyła na to, że zje coś z budki (ale o tej porze roku są jeszcze nieczynne), albo z automatu (ale niestety nie mamy monet, a papierowych pieniędzy automat nie przyjmuje). Wychodzi na to, że smukła sylwetka ponad wszystko! 😉
  • Najbardziej zależy mi na tym, żeby zobaczyć lwy i niedźwiedzie. Niestety mieszkają w dwóch różnych końcach ogrodu zoologicznego. Mama pyta mnie więc, czy najpierw idziemy zobaczyć lwa, czy niedźwiedzia, a ja odpowiadam, że lwa. I tu pojawia się straszne oszustwo, i skandal, i nie do wiary, bo wejście do lwów jest zablokowane, a na bramie wisi kartka, że wybieg nieczynny do 15:00.
  • Idziemy więc dalej, byle zdążyć do niedźwiedzi, które są strasznie daleko! Po drodze spotykamy mnóstwo fajnych zwierząt, z których najbardziej podobają mi się żyrafy. Są oszałamiająco piękne! Nie mogę oderwać od nich wzroku. W ogóle nie mogę się od nich oderwać. Jakby to zależało ode mnie, zostałbym w ich domku do zamknięcia zoo.
  • Ponieważ to jednak Mama decyduje, idziemy dalej. W pawilonie dla ptaków, gadów i płazów siadam na nocnik, który zawsze mam przy sobie i robię tyle siuśków, ile tylko się w nim zmieści.
  • Idziemy do małp. Pawiany, orangutany, mandryle i wyjce w ogóle mnie nie interesują, za to bardzo podobają mi się lutnugi jawajskie. Są bardzo miłe i towarzyskie i od razu podchodzą do szyby żeby się ze mną przywitać.
  • Drugim małpim hitem jest czarno-biała gereza. Kiedy podchodzę do szyby, wszystkie małpy siedzą na górze, ale jedna z nich mnie wypatrzyła i schodzi na dół. A potem włazi na metrową drabinkę i skacze z niej na szybę, prosto na mnie! I tak trzy razy, bo potem stwierdzam, że na wypadek jakby szyba miała się stłuc, bezpieczniej będzie u Mamy na „opa”.
  • Jest już 15:15, a my ciągle nie doszliśmy do niedźwiedzia. Ale już niedaleko! Zastanawiamy się ile czasu zostało nam do zamknięcia zoo i w tym momencie spotykamy ochroniarza, który informuje nas, że poza sezonem zoo jest czynne tylko do 15:00. Zamiast do niedźwiedzia musimy iść do auta. Lepiej żeby nas tu nie zamknęli, bo z wózkiem słabo skacze się przez płot.

Tak pięknie poszło mi siusianie w zoo i w ogóle mam dziś dobry dzień, ale przez tę całą naszą wycieczkę, nie poszedłem spać, a jak się nie śpi, to się jest zmęczonym, a jak jest się zmęczonym, to jest się marudnym. Niby wszystko jest dobrze, bawię się ciastoliną, aż tu nagle czegoś chcę, ale chyba nie wiem czego. Mama próbuje mi pomóc, ale skoro ja nie wiem o co chodzi, to Mama tym bardziej. Z tej okazji zaczynam płakać, chociaż tak naprawdę nie mam powodu. Mama też uważa że nie mam powodu, więc daje mi czas, abym się uspokoił. Ale mi się przypomniało, że jest już 16:30, a ja dzisiaj wcale nie spałem, więc uspokoić się nie mogę. Mama bierze mnie na ręce żeby mnie przytulić, ale już z tego płaczu zdążyłem zmoczyć portki. Mama mnie rozbiera i mocno przytula, a ja uspokajam się i natychmiast zasypiam. I mimo, że jest dopiero 16:30 śpię aż do rana, do 7:15.

W czwartek, jak co czwartek…

…jadę do Skarszew. I jak co czwartek mam cztery zajęcia (muzykoterapię, logopedę, logorytmikę i pedagoga), a potem jak na przedszkolaczka przystało, idę do przedszkola.

Na muzyce dzisiaj nowość… nie, nie, żadna nowa piosenka, ale pojawiła się druga gitara. Teraz już nie muszę siedzieć w pierwszym rzędzie. Mam swoje wiosło!MuzykoterapiaU p. Patrycji ćwiczę dziś słuch. Słucham z płyty dźwięków przyrody i otoczenia i staram się odgadnąć, kto lub co te dźwięki wydaje…

Nasłuchuję też dźwięki wydobywające się z klocków i próbuję odnaleźć dwa takie same…

Za to ma logorytmice mamy dziś prawdziwą nowość… piosenkę o panu Mateuszu w kapeluszu. Z tej okazji wszyscy mamy dzisiaj kapelusze, mimo że Mateusz jest tylko jeden. Ah, no i poznajemy (Michaś i ja) nową piosenkę o kotkach!

I jeszcze znana i lubiana piosenka o piłce:

logorytmikaPS Dzisiaj też się sam wysadzam!

W piątek…

…mam prawie wolne. Rano jadę do PSOUU na zajęcia z SI i zajęcia logopedyczne, a potem wracam do domu i idę spać. A kiedy się budzę… zgadnijcie co?! W domu jest już Tata! Hurrra! Już wrócił!

Po południu, razem z Mamą i z Tatą jadę na rehabilitację do p. Łukasza…

…a zaraz potem wskakuję z Tatą do słonej wody w basenie, a właściwie to do łodzi ratunkowej z Hanią…

sobota

Tata wrócił wczoraj, ale brakuje mi tu jeszcze Antosia. Dzisiaj jedziemy odwiedzić Babcię Bożenkę i odzyskać mojego Braciszka, bo bardzo już za nim tęsknię!

A jak już wszyscy będziemy razem, to wskoczymy do łóżka Antosia i będziemy czytać! Tzn. Tata będzie czytał, a reszta będzie słuchać.Prachetto - czytanie

PS W czwartek i piątek skuchy nie było, za to dziś aż dwie! Pierwsza zdarzyła mi się dlatego, że podstępnie wygrzebałem z szuflady obiadek, a potem upuściłem go na kafelki robiąc w nich mały odprysk (ledwo widać!). Tata się trochę na mnie zezłościł, a ja się na to rozpłakałem. Mama pamiętając o środowej wpadce podczas płaczu, chciała mnie szybko przytulić i posadzić na nocniku, ale zanim zdążyła, ja zdążyłem się zsiusiać. A druga wpadka też podczas płaczu, bo siuśki ze łzami chodzą parami. Babcia daje mi obiadek, a mi on coś nie pasuje, no i Babcia mnie dopytuje o co chodzi, a mi smutno, że nic nie rozumie, więc zaczynam płakać. I znów Mama mówi… „szybko, szybko, zanim się zsiusia”, ale jest już za późno. Właśnie siusiam.

PS 2 Poniedziałek i wtorek był bez skuchy, środa ze skuchą, czwartek i piątek bez skuchy, sobota ze skuchą. Obstawiam, że niedziela i poniedziałek będą bez skuchy, a co będzie dalej? Czas pokaże.

W niedzielę…

…mam gości. Urodziny miałem prawie miesiąc temu, ale niełatwo jest zabrać wszystkich razem. Albo pracują, albo wyjeżdżają, albo się uczą. Dzisiaj też nie wszyscy przychodzą, ale są dwie Babcie, Dziadziuś i Ciocia Myszka. No i jest tort, i „100 lat”, i prezenty!Rodzinne spotkanie urodzinowePS Zgodnie z przewidywaniami, dzisiaj dzień bez skuchy!


Wpis “Siuśki ze łzami chodzą parami” został skomentowany 3 razy

  1. Droga Mamo i cudowny Staszku! Od jakiegos czasu czytam Waszego bloga i muszę przyznać że jest niesamowity! Bije z niego takie ciepło i miłość że chyba się uzależniłam 🙂 Wszyscy jestescie wspaniali. Dzięki Wam zrozumiałam że ZD to nie wyrok. Jest wprost przeciwnie. Jestem mamą 2 wpaniałych, zdrowych córeczek. Jeśli kiedyś zdecyduję się na trzecie dziecko, nie będę się już bała zespołu downa. Dzięki Wam! I powiem Wam coś jeszcze. Niania mojej córci ma syna z ZD. Fakt, to juz dorosły mężczyzna po 40-tce. Nie jest to jej jedyne dziecko, ale jak zawsze powtarza ukochane i wyjątkowe. Jako jedyny nigdy jej nie zawiódł. Jest jej największym szczęściem i ostoją. Miałam to szczęście poznać go osobiście- to cudowny, ciepły, miły i wrażliwy człowiek. Posprząta w domu, ugotuje, zrobi zakupy, załatwi sprawę w banku. Trud który kiedyś włożyła w jego wychowanie, teraz procentuje.
    Życzę Wam wszystkiego dobrego a Staszkowi aby rósł zdrowo i dalej tak się wspaniale rozwijał jak dotychczas.
    Pozdrawiam!

  2. Kochany Maluszku, życzę Ci samych wspaniałych dni bez skuchy. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją cudowną rodzinę. Wszystkiego dobrego 🙂

  3. Witam 🙂 natrafiłam na Pani bloga przez przypadek ale wszystkie posty czytałam bez mrugnięcia okiem. W styczniu tego roku przyszedł na świat mój synek. Ku zaskoczeniu wszystkim i na przekór badaniom usg i badaniom prenatalnym urodził się z zespołem downa. My dopiero zaczynamy wspomaganie jego rozwoju. Wczoraj mieliśmy pierwszą rehabilitację a ogólnie to nie ma tygodnia żebyśmy nie mieli jakiejś wizyty u specjalisty. Czasami zastanawiam się czy damy sobie radę z tą podwójną rolą… z rolą rodzica a jednocześnie rodzica dziecka z zespołem downa. Pozdrawiamy z Tymusiem całą Pani rodzinkę a przede wszystkim Staszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *