Banan, to nie jest zabawka!

Bardzo polubiłem Martę i zajęcia, które prowadzi w Szkole Terapii Karmienia „Od Pestki do Ogryzka”. Z niecierpliwością wypatruję kolejnych czwartków i naszych spotkań, podczas których, małymi kroczkami zbliżamy się do tego, co budzi we mnie strach, obrzydzenie i niechęć.Na każde zajęcia zabieram coś ze sobą. Na pierwsze spotkanie przyszedłem z bananem, na kolejne zabrałem jogurt malinowy i banana, a dziś, po raz drugi, idzie ze mną tylko banan. Mama podaje mi go do ręki, kiedy wysiadamy z samochodu i mówi, że zabierzemy go ze sobą do Marty. Obruszam się na tę informację, bo przecież każdy wie, że „banan, to nie jest zabawka! Banan służy do jedzenia, a nie do zabawy!” Informuję o tym Mamę, bo zdaje się, że ani ona, ani Marta, nie mają o tym pojęcia.Choć cieszę się bardzo na nasze spotkanie, to tak jak poprzednio, tak i tym razem, nie chcę wejść do gabinetu bez Mamy. Marta woła i zachęca, Mama odprowadza mnie pod drzwi i …Przeczytaj cały wpis

Miały być drugie, a są już ósme!

Kiedy pojawiłem się w brzuchu Mamy, była niemalże pewna, że przyjdę na świat 29. lutego 2012 roku. Mimo mamy matematyczki (mamy mojej Mamy, czyli mojej Babci), przedmioty ścisłe były jej kulą u nogi, a zbliżające się sprawdziany z matematyki przyprawiały ją o ból paluszka, główki i brzucha. Jednak z tym zadaniem uporała się na piątkę z plusem, koroną i kropką. Tu dodała, tam odjęła, coś tam przeliczyła, pomnożyła, podzieliła i jak byk wyszło – 29! Gdyby tak się stało, urodziny obchodziłbym dopiero za cztery tygodnie, ale stało się zupełnie inaczej…

Był jeden termin wynikający z obliczeń Mamy, był drugi wynikający z daty ostatniej miesiączki, był trzeci wynikający z USG, no i czwarty, w którym zdecydowałem się opuścić bezpieczny, maminy brzuch i zamieszkać po jego drugiej stronie. Na świat przyszedłem 2. lutego. W 37. tygodniu ciąży według szpitalnego wypisu jaki dostała Mama i w 38. tc według wypisu, który dostałem ja.

Powiem Wam, że nasze początki łatwe nie były. Głównie dlatego, że rodzice spodziewali się kogoś zgoła innego… Kogoś kremowo-różowego, idealnie uformowanego, kogoś przed kim świat będzie stał otworem. Tymczasem przyszedłem ja. Niewielki chłopek, w kolorze śliwki, ze „zbyt krótkimi paluszkami i skośnymi oczami”, o czym powiadomiono Rodziców, kilka minut po moich narodzinach. Zaskoczenie? Heh… zaskoczenie, to zdecydowanie za małe słowo, żeby określić lawinę, która przetoczyła się przez głowy i serca moich Rodziców. Szok, rozpacz, rezygnacja, poczucie winy, smutek, czarna dziura, koniec świata, tragedia…, a przecież miało być pięknie, radośnie, idealnie.Mama rozpadła się na milion kawałków i zupełnie nie mogła …Przeczytaj cały wpis

Pląsy w oku

Raz w roku pojawiam się na ulicy Wejhera, w Wojewódzkiej Poradni Leczenia Zeza i Niedowidzenia aby sprawdzić, czy moje oczy dobrze widzą. Kiedy byłem tam w ubiegłym roku, byłem niemalże pewien, że coś się zmieniło na lepsze, że moje oczy widzą już lepiej, że mogę zmienić szkła na lżejsze, albo w ogóle z nich zrezygnować. Bo w sumie dlaczego nie, skoro okulary zdejmuję tylko do mycia, spania i pływania, skoro tak pilnie je noszę? Okazało się jednak, że nic z tego. Wada jaka była, taka pozostała, a wraz z nią szkła i okulary.

Idąc na na dzisiejszą kontrolę nie spodziewam się niczego innego…O 8:40 staję przed okienkiem rejestracji i oznajmiam, że już przyszedłem. Pani szykuje moją kartę i zaprasza …Przeczytaj cały wpis

Pełna kulturka w nowym roku

Ufff, wiem… okropnie długo mnie tu nie było. Ale to wcale nie oznacza, że zniknąłem na zawsze. Po prostu czasem tak jest, że dzieje się tyle, że nie mam kiedy usiąść i się do Was odezwać. Innym razem dzieje się tak niewiele, że nie mam o czym pisać. Bywa też tak, że po prostu nie mam weny, a nie chcę wrzucać Wam byle czego.

Miesiąc temu, w ramach kalendarza adwentowego, poszliśmy do Teatru Miniatura na spektakl „Magiczne święta …Przeczytaj cały wpis

The Color Run… done!

Wiem, że po tym jak przyzwyczaiłem Was do codziennych wpisów, ostatnio trochę Was zaniedbuję. Nie obiecuję, że będzie lepiej, ale obiecuję, że będę się starał. Czas po prostu tak szybko leci, że zanim zdążę się do Was odezwać mija okrągły tydzień i tak w kółko. Dopiero co zdobyłem ostatni medal w Biegowym Grand Prix Dzielnic Gdańska, a tu już kolejny bieg, a właściwie biegi. Ale o tym za chwilę.Najtrudniejsze w tych wszystkich biegach jest dotarcie na czas, zaparkowanie samochodu, odebranie pakietu i ustawienie się na linii startu. Zawsze się martwię, że nie zdążę i przegapię mój bieg. To pewnie dlatego, że na mój pierwszy w życiu start przyszedłem spóźniony i ktoś inny odebrał mój pakiet, a ja musiałem pobiec bez numerka. To nie było fajne, dlatego teraz staram się przychodzić przed czasem, choć zdarza mi się (żeby daleko nie szukać… dwa tygodnie temu na piątym etapie Gdańskich Biegów Leśnych), wbiec równo z dzwonkiem.

Jednak dzisiaj jestem …Przeczytaj cały wpis

Finał Biegowego Grand Prix Dzielnic Gdańska 2019

Jest! Udało mi się! Zdobyłem wszystkie medale w tegorocznym cyklu Biegowego Grand Prix Dzielnic Gdańska. Jestem zwycięzcą!Ale od początku… Choć jest niedziela, choć mam już pakiet startowy w garści, choć mój bieg zaczyna się ok 12:00, to wstaję bardzo …Przeczytaj cały wpis

Jestem siłaczem!

Wstaję rano, wyspany i szczęśliwy. Za oknem wita mnie najpiękniejszy widok na świecie. Nie widać domów, nie widać sklepów, nie widać ulic. Widać tylko niebo, drzewa i góry. Dzień dobry Bieszczady!Zamykamy pokój, schodzimy na dół i witamy się z gospodarzami, którzy zdążyli zasnąć zanim my zdążyliśmy wczoraj dojechać. Zjadamy śniadanie i szykujemy się do drogi. To będzie dobry dzień.Po tylu godzinach spędzonych w aucie, dzisiaj nie chcemy do niego wsiadać. Z przełęczy Przysłup Caryński (795 m.n.p.m.), na której znajduje się nasze schronisko, możemy udać się w …Przeczytaj cały wpis

Śmietan, soczewica i Gdańskie Biegi Leśne po raz trzeci

Ufff, myślałem, że jak mój dwutygodniowy turnus dobiegnie końca, będę miał mnóstwo czasu i wrócę do regularnych wpisów, a tu guzik. Niby nie mam wiele do roboty, a jednak codziennie coś się dzieje. A to wpadnę do jednej Babci, a to do drugiej, a to odwiedzę kumpla Matiego, a to Alusia, a to wskoczę na rower z pedałami żeby poćwiczyć jeżdżenie, a to pojadę na nabożeństwo i grilla do mojego kościoła. Ciągle coś. Tym oto sposobem dojechałem niemal do końca kolejnego tygodnia, a wpisu jak nie było, tak nie ma. To znaczy jest, ale dopiero teraz.Dzisiaj śniadanie serwuje Mama. Kiedy ja przekopuję lodówkę w poszukiwaniu jedzenia, ona szykuje już swoją miksturę i miesza dla mnie ANANASOWĄ …Przeczytaj cały wpis

Globaltica 2019, dzień 2.

Choć ostatnio niewiele się zmienia, jedzenie to nadal gorący temat w naszym domu. Każdego dnia, Rodzice podsuwają mi bardziej lub mniej znane mi dodatki (nasionka, sproszkowane owoce, warzywa i glony, jogurty i serki). Niektóre z nich polubiłem na tyle, że nie muszą mnie już do nich namawiać – tak jest w przypadku wielu serków waniliowych, nasionek chia, czy naturalnego jogurtu dodawanego do malinowej lub truskawkowej Jogobelli. Są jednak takie, do których nadal podchodzę niechętnie, których nie chcę spróbować, a spróbowane nieświadomie po prostu mi nie smakują. Tak jest właśnie dzisiaj. Mama szykuje mi na śniadanie cały kubeczek bananowej Jogobelli, z niewielkim dodatkiem malinowej, a ja dosypuję nasionka chia. Nieświadomy tego, że w misce kryją się jogurtowe banany, próbuję. Nie za bardzo mi to pasuje, krzywię się i mówię, że jest niedobre. Jednak po rozmowie …Przeczytaj cały wpis

Globaltica 2019, dzień 1.

Przyzwyczaiłem Was do codziennych wpisów i siebie samego też. Jednak, kiedy tak dużo się dzieje, lepiej trochę pominąć i iść dalej, niż się zatrzymać i gromadzić zaległości, z których, z braku czasu, już nigdy się nie wygrzebię. Z tego powodu omijam wczorajszy dzień i przechodzę do czwartku.

Minutnik pika, mogę jeść. Podobnie jak wczoraj, sam sobie szykuję śniadanie. Zanim Mama pojawia się w kuchni, mam już w brzuchu dwa banany i liźniętego ananasa – prosto z mojego nowego talerzyka. Informuję tylko Mamę, że „już pikało, że mogę jeść” i zadowolony opuszczam kuchnię. Idę się ubrać i umyć zęby, żeby zdążyć na dzisiejsze zajęcia. Na turnusie …Przeczytaj cały wpis