Liczenie zaliczone, ale to jeszcze nie koniec

Każdy poniedziałek w Skarszewach zaczynam od muzyki. Dzisiaj po raz kolejny sami tańczymy „Kółko graniaste” i myślę, że tak już będzie zawsze, bo nasze Mamy są zachwycone naszą samodzielnością. Jeszcze nie wszyscy dają radę, bo Leon i Tymi są od nas młodsi i nadal potrzebują pomocy swoich mam, ale cała reszta tańczy już sama – Lenka, Maksiu i ja.

U p. Sylwii nie jestem dziś chętny do pracy. Chętnie obserwuję, ale niechętnie coś robię. Kiedy pani podaje mi kredkę, ja ją oddaję, kładę się na podłodze i patrzę. Za to całkiem chętnie podchodzę do zadania pt. „Destrukcja” 🙂Terapia RękiOstatnie zajęcia mam z p. Kasią. Dzisiaj po raz kolejny ćwiczymy liczenie od 1 do 3. Bardzo tego nie lubię, ale …Przeczytaj cały wpis →

Idę do teatru, idę na Uniwerek…

Piątek…

…jest ostatnim dniem mojego pracowitego tygodnia. Rano jadę na ćwiczenia do Kukasza, a zaraz potem na czytanie do Magdy. Dawno temu, kiedy zaczynałem przygodę z krakowską, Mama kupiła zestaw książeczek z serii „Kocham czytać”. Książeczki są dość dziwne, bo zamiast tekstu mają samogłoski, wyrażenia dźwiękonaśladowcze i sylaby, więc jakoś nie korzystaliśmy z nich za dużo, w sumie to stały na półce i tyle. Ale ostatnio dużo z Mamą ćwiczę i na książeczki też przyszła pora. Wzięliśmy się za czytanie, ale żeby mieć pewność, że dobrze czytamy poprosiliśmy Magdę o pokaz. No i w sumie wszystko robiliśmy dobrze.

Ostatnio robimy mnóstwo zdjęć. Jeszcze więcej niż do tej pory! Ale nie są to zwykłe zdjęcia, tylko zdjęcia przedstawiające konkretne …Przeczytaj cały wpis →

O tym, że lepiej nie zawsze znaczy lepiej, o sadzeniu drzew i o cyrku z pompą

Wczoraj wspominałem o tym, że dzisiaj idę do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i rzeczywiście idę. Jednak najpierw jadę na moje cotygodniowe, czwartkowe zajęcia w Skarszewach…Terapia pedagogiczna w Skarszewach …a potem czekam nie wiadomo na co… tak, tak, czekam z Mamą w Skarszewach, aż będzie pora jechania do poradni, a tymczasem Mama sprawdza w kalendarzu i okazuje się, że ta pora już minęła, bo wcale nie mam badania na 15:00 jak się Mamie wydaje, tylko na 13:00, czyli za jakieś dwie minuty. Ze Skarszew do poradni jedzie się godzinę, więc mamy marne szanse żeby zdążyć. Mama dzwoni żeby zapytać, co teraz, ale w poradni przyjmują nasze gapiostwo ze spokojem i mówią, że możemy się spóźnić. Uff, to dobrze, bo jak nie dziś, to na koniec czerwca, a ja tyle czekać nie mogę, bo to orzeczenie jest mi potrzebne do przedszkola. Zapisany już jestem i dumnie figuruję na liście przedszkolaczków, ale w zależności od tego, co w tym orzeczeniu orzekną, będę ustalał szczegóły mojego przedszkolnego grafiku – to jakie będę miał zajęcia, jak często itp.

Dobrze by było, żebym nie wypadł za dobrze, bo jak wyjdę na omnibusa …Przeczytaj cały wpis →

Ciężki temat okazał się być lekkim, czyli kolejny etap Dziecięcej Matematyki mam już za sobą

Tydzień temu zacząłem nowy temat z Dziecięcej Matematyki. Pani Kasia ostrzegała mnie, że lekko nie będzie, bo temat jest bardzo ciężki. A tymczasem dziś, na drugich zajęciach z tego działu okazało się, że wszystko potrafię! Przez pół godziny utrwalamy moją nowo zdobytą wiedzę, ale przy każdej kontroli wypadam jak zuch! Rozpoznaję wszystko, co jest ciężkie i wszystko, co jest lekkie, i w ogóle to wszystko już potrafię. Cieszy mnie to tym bardziej, że problemy z matematyką są wpisane w zespół Downa, ale póki co, mnie to nie dotyczy. Potrafię już odróżnić małe od dużego, znam figury geometryczne, wiem ile to mało, a ile to dużo, znam różnicę między krótkim, a długim, i między cienkim, a grubym. Wiem, który to pusty i który to pełny, a od dziś odróżniam od siebie także ciężki i lekki. Całą Dziecięcą Matematykę mam w swoim malutkim, szpotawym paluszku i choć może to nieskoromne, to pękam z dumy!

W zeszły poniedziałek byłem ogrodnikiem. Dzisiaj jestem sportowcem. Podnoszę i rzucam ciężką i lekką piłkę, pracuję nad bicepsem ćwicząc ciężkimi i lekkimi hantlami, dźwigam worki i plecaki, a po tym treningu piję wodę z ciężkiej i z lekkiej butelki.

Po krótkim odpoczynku …Przeczytaj cały wpis →

Ciężki i lekki po raz pierwszy

Dzisiaj otwieram kolejny, podobno bardzo ciężki temat z Dziecięcej Matematyki. Lekko nie będzie, ale będę się starał.

Zaczyna się zupełnie niematematycznie… bo zamiast figur, cyferek, kredy i tablicy jest szklarnia, a właściwie foliarnia (foliowy odpowiednik szklarni?), zwana potocznie foliowcem. Pobrudzony ziemią, pomoczony wodą wkraczam w nowy matematyczny dział i zapoznaję się z „ciężkim” i „lekkim”.

Chociaż dopiero oswajam się z tym tematem, to już powoli zaczynam wybierać odpowiednie …Przeczytaj cały wpis →

Kilka słów o II Pomorskiej Konferencji na Rzecz Osób z Zespołem Downa – Ja Też mam przyszłość

W sobotę…

…wcześnie rano wyruszamy z domu. Kierunek Sobieszewo. Tak bardzo nie chcemy się spóźnić, że dojeżdżamy na długo przed czasem. Rejestrujemy się, odbieramy teczkę z rozkładem jazdy, meldujemy się w hotelu, a potem każdy śmiga w swoją stronę. Rodzice idą na pierwszy wykład, a ja i Antoś na zajęcia z wolontariuszami.Spotkanie z wolontariuszamiChętnie bym Wam opowiedział co nieco o wykładach, ale nikt mnie na nie nie zaprosił. Cały dzień spędzam z dziećmi i uroczymi studentkami. Za to Mama i Tata dzielnie słuchają, notują i chłoną nową wiedzę niczym Pan Gąbka wodę. Dzisiaj jest dzień edukacyjny, więc informacje, które zbierają dotyczą sposobów wspomagania mojego rozumku. My już wybraliśmy naszą ścieżkę …Przeczytaj cały wpis →

Pusty i pełny po raz pierwszy i ostatni

Wszyscy śpią! Mama, Tata, Antoś i ja, i wcale nie chce nam się wstawać. Tak jakoś mamy po weekendzie, że… chcielibyśmy jeszcze jeden! Zwłaszcza, że ten był wyjątkowo intensywny i tak naprawdę nie zdążyliśmy odpocząć. Ale obowiązki wzywają! Tata musi iść do pracy, Antoś do przedszkola, a na mnie i na Mamę czekają Skarszewy.

Dobrze, że te ciężkie poniedziałki zaczynają się od czegoś, co z jednej strony nie wymaga ode mnie zbyt wielkiego wysiłku fizycznego, czy intelektualnego, a z drugiej strony pobudza i motywuje do działania. Zaczynamy od muzyki!Muzykoterapia A jak p. Mateusz nas motywuje …Przeczytaj cały wpis →

Gruby i cienki po raz ostatni

Ja to mam łeb do tej matematyki chyba po Babci Asi…, bo na pewno nie po Mamie. Ledwo co zacząłem uczyć się o „grubym” i „cienkim”, a dzisiaj już kończę. Nie tylko wskazuję, kiedy p. Kasia mnie pyta, nie tylko wskazuję spontanicznie sam z siebie, ale i nazywam. A jakby tego było mało, to sam z siebie dorzucam poznane już wcześniej pojęcia matematyczne, takie jak np. „długi” i „krótki”. To dowód na to, że zaliczony, nie znaczy zapomniany. I dowód na to, że naprawdę rozumiem.

„Gruby” i „cienki” (nie mylić z chudym) ćwiczymy na szaliku, na kartkach, na słomkach, na patykach… p. Kasia co chwilę wyciąga coś nowego, żebym przypadkiem się nie znudził. I ja się nie nudzę! Ani trochę nie mam …Przeczytaj cały wpis →

Nowości na krakowskiej w Gdyni i całkiem nowy sprzęt na rehabilitacji w domu

Lubię wtorki i Mama też je bardzo lubi. W sumie, to chyba nasz ulubiony dzień w tygodniu, bo nigdzie nie musimy się spieszyć. Tata zawozi rano Antosia, a my się lenimy, albo sprzątamy, albo jemy śniadanko. Pierwsze zajęcia mam dopiero o 11:30. Co prawda w Gdyni, więc dość daleko, ale kiedy wskoczymy na obwodnicę, to po 20 minutach jesteśmy już na miejscu. Metoda KrakowskaDzisiaj mam …Przeczytaj cały wpis →

Mam 3 lata i 1 miesiąc, a na Dziecięcej Matematyce poznaję „długi” i „krótki”

W sumie to już dawno nie pisałem o tym, co już potrafię. Miesiąc temu, na moje urodziny opowiadałem Wam o tym, czego nauczyłem Rodziców przez ostatnie trzy lata, dwa miesiące temu przedstawiłem plan rozwoju na cały nowy rok. To dziś Wam opowiem, o swoich osiągnięciach.

  • od 11. lutego śmigam w dzień bez pieluchy! To już prawie 3 tygodnie! Zdarzają mi się wpadki – siusiu w majty, ale dobrze jest! Jestem z siebie dumny! W nocy nadal śpię w pieluszce i jeszcze trochę to potrwa. Nie umiem kontrolować siusiania przez sen.
  • czasem wysadzam się sam!
  • mówię coraz więcej, a przede wszystkim używam coraz więcej czasowników dzięki czemu łatwiej mi wyrazić swoje potrzeby. Znam np. takie: śpi, je, idzie, czyta, chodź, daj, jest, nie ma, kuje (czyt. dziękuję), amykamy (czyt. zamykamy), gla (czyt. gra), jedzie.
  • coraz więcej powtarzam. Spodobało mi się bycie papugą. Mówienie sprawia mi przyjemność.
  • mimo, że dużo mówię czasem nie jestem w stanie wyrazić tego w taki sposób, żeby dla wszystkich było jasne o co mi chodzi. Kiedy ktoś mnie nie rozumie, jest mi smutno.
  • w ogóle to potrafię być smutny na zawołanie. Smutny, obrażony, nieszczęśliwy. Robię wtedy minkę w podkówkę, patrzę spode łba, przykładam rączki do oczu. Czasem, w sumie nawet często zaczynam wtedy udawać, że płaczę.
  • zrobił się ze mnie przyklejak. Przyklejam się głównie do Mamy i najchętniej nie odstępowałbym jej na krok. Kiedy nie ma Mamy przy mnie, ale jest gdzieś niedaleko, przychodzę do niej, łapię za rękę, ciągnę i mówię „chodź”. Nie przestaję dopóki nie wygram.
  • mam swoje zdanie, zwłaszcza na „nie”. Kiedy nie mam na coś ochoty, po prostu tego nie robię. Głośno krzyczę, protestuję i koniec. Robię tak, kiedy nie chcę iść tam, gdzie muszę, kiedy nie chcę jeść tego, co akurat mi proponują, kiedy nie chcę pracować, a nawet wtedy, kiedy nie podoba mi się jakaś piosenka, bo…
  • od jakiegoś czasu mam listę piosenek, które lubię i takich za którymi nie przepadam. I tak np. kiedy jadę z Mamą w samochodzie i słuchamy sobie KaCeZeta to z całej płyty nie podoba mi się jedna piosenka i zawsze kiedy ją słyszę (nawet po długim czasie) krzyczę „nie” i Mama musi ją przewinąć.
  • regularnie próbuję się sam ubierać i rozbierać. Nie jest to łatwe, więc nie zawsze mi wychodzi. Rozbieranie jest łatwiejsze. I tak np. regularnie kilka razy dziennie ściągam swoje buty. Jeśli ściągam je w domu, to od razu odkładam je na miejsce. Jeśli ściągam je w samochodzie, a robię to zawsze, to rzucam je gdzie popadnie. Inne części garderoby też ściągam i próbuję nakładać.
  • rozpoznaję i nazywam trójkąt, kwadrat i koło. Koło jest moje ulubione. Wypatruję je, pokazuję i nazywam, i sprawia mi to dużą przyjemność.
  • wiem, czym się różni „dużo” od „mało”.
  • potrafię kontynuować układanie sekwencji dwuelementowych np. świnka, krowa, świnka, krowa, świnka, krowa, świnka, krowa, świnka, krowa, świnka, krowa…
  • układam puzzle dwu-, trój-, a nawet czteroelementowe, które są pocięte wzdłuż, wszerz, a czasem na ukos!
  • potrafię dostrzegać nawet małe różnice między poszczególnymi obrazkami, np. mam przed sobą kilka czarno-białych motyli, z których każdy ma po jednej plamce innego koloru. Moim zadaniem jest dopasować po drugim, takim samym motylu. To dla mnie żaden problem.
  • większość posiłków zjadam samodzielnie, choć niestety nadal nie mam ochoty na próbowanie nowych, dorosłych potraw.
  • zwykle piję z bidona ze słomką, ale coraz częściej sięgam po zwykły kubek.
  • znam wiele piosenek. Choć nie potrafię jeszcze dobrze składać słów, to śpiewam je po swojemu, wplatając co jakiś czas słowo, które zapamiętałem i które potrafię powtórzyć.
  • bardzo lubię oglądać książeczki i opisywać, co się w nich znajduje.
  • znam naprawdę bardzo dużo nazw zwierząt i to nie tylko te podstawowe, jako koń, osioł, kuik (czyt. królik), pies, czy koza, ale także te mniej popularne jak guziec, okapi, czy papuga. A na misia, który nie jest pluszakiem mówię „niedźwiedź”! Zwierzęta to mój konik.
  • jestem niezmordowanym gitarzystą. Pewnie jest za wcześnie, żeby ocenić, czy mam talent, czy nie, ale z całą pewnością muzyka jest moją pasją. Uwielbiam jej słuchać, zwłaszcza na żywo… na koncertach i na muzykoterapii, i uwielbiam sam ją wykonywać. Najchętniej gram na gitarze. Potrafię siedzieć w pokoju na podłodze, szarpiąc struny przez trzydzieści minut bez przerwy.

A tymczasem w Skarszewach… …Przeczytaj cały wpis →